Tori w i o Polsce

„I know where I am”

Tori zawsze wita Polskę i Polaków słowami „Wiem, gdzie jestem”. Pierwszy raz użyła ich 30 sierpnia 2001 w Londynie jako wprowadzenia nagranego na potrzeby cotygodniowej sekcji poświęconej jej muzyce w radiowej Trójce. Pierwsza wersja brzmiała:

– It’s 1:05 and I don’t know where I am right now physically in the world, but my songs are here with you, and maybe in a way I am too.
– Jest 1:05 i nie wiem, gdzie teraz jestem fizycznie w świecie, ale moje piosenki są tu z wami, i być może w pewnym sensie ja też.

Gdy po kilku miesiącach Tori zawitała do Warszawy na koncert w Trójce, przywitała publiczność słowami:

– I know where I am right now in the world.
– Wiem, gdzie jestem w świecie.

Od tej pory prawie zawsze (z wyjątkiem jej pobytu w Polsce w 2009 roku) używała tych właśnie słów. Podczas występów w Sali Kongresowej w 2007 i 2012 roku zagrała improwizowane utwory, inspirowane tym zwrotem:

[2007]
I know I know
I know where I am right now
I know
I know
I know where I am right now
Now
I met me a nice man
Nice man that works with his hands
He brought me a gift
A gift of bread
And I know where I am
Where I am
Right now I said
I know where I am
Here
And I’m not planning on moving, leaving
Staying with you forever
Right here
Me and
Me and this girl
Right here
I know where I am
Where I am
Right here
Right here with you
And I know where I am
And I’m not leaving

Wiem, wiem
Wiem, gdzie jestem w tej chwili
Wiem
Wiem
Wiem, gdzie jestem w tej chwili
Teraz
Spotkała człowieka
Miłego człowieka, który pracuje swymi rękami
Przyniósł mi prezent
Chleb
A ja wiem, gdzie jestem
Gdzie jestem
W tej chwili, naprawdę
Wiem, gdzie jestem
Tutaj
I nigdzie się nie wybieram
Zostaje z wami na zawsze
Właśnie tutaj
Ja i…
Ja i ta dziewczyna
Właśnie tutaj
Wiem, gdzie jestem
Gdzie jestem
Właśnie tutaj
Tutaj z wami
I wiem, gdzie jestem
Nie odejdę

[2012]
I’m here
And I know where I am right now
I know where I am right
This I know
And if I could
I would make tonight last forever
And just be here
Forever if I could

Jestem tu
Wiem, gdzie jestem w tej chwili
Wiem, gdzie jestem w tej chwili
Wiem to
I gdybym mogła
Sprawiłabym, żeby ten moment trwał wiecznie
I po prostu bym tu była
Wiecznie, gdybym mogła

Podczas warszawskiego koncertu w 2011 roku Tori zadedykowała piosenkę zespołu The Cure pt. „Lovesong” Piotrowi Kaczkowskiemu, mówiąc:

– I’d like to do something very special. It is a request, but I’d like to dedicate it to somebody that I think is very important to a lot of you. He’s a great man of radio. I just spoke with him on the phone before I came out and he asked me if I knew where I was in the world right now. And I said, ‚yes, I know where I am, and you’re not here.’ And he said ‚but I’m here in spirit’. So this is of course for him.
– Chciałabym teraz zrobić coś specjalnego. Ktoś prosił o tę piosenkę, ale chciałabym ją zadedykować komuś. kto wiem, że jest dla wielu z was bardzo ważny. Jest to wieli człowiek radia. Rozmawiałam z nim telefonicznie zanim wyszłam na scenę i zapytał mnie, czy wiem, gdzie jestem w świecie w tej chwili. Odpowiedziałam, że wiem, gdzie jestem, ale ciebie nie ma. A on powiedział, że jestem tu duchem. Ta piosenka jest dla niego.

W Polsce

Podczas swojej pierwszej wizyty w Polsce (15-16.12.2001), Tori miała okazję zwiedzić warszawską Starówkę i spróbować polskich specjałów, m.in żurku i makowca. Chciała też dowiedzieć się jak najwięcej o Polsce. Pytała o Potop, odsiecz wiedeńską, rozbiory, Napoleona, Księstwo Warszawskie, Paderewskiego, II wojnę światową i okupację, Powstanie Warszawskie, Kraków i Galicję, Wierzynka, Sukiennice, smoka wawelskiego, bazyliszka, syrenkę warszawską, Warsa i Sawę, Wisłę i Bałtyk. Następnego dnia grając mały koncert w Trójce, mówiła o Polakach:

– We’re taking back some fire with us. Boy, you people have fire, huh? Keeping that a secret from the rest of the world. But I might have to just go and tell them all.
– Zabieram od was trochę ognia. Macie ogień, co? Ukrywacie go przed resztą świata, ale być może będę musiała powiedzieć im o nim.

– Dziękuję. Dziękuję bardzo. Don’t forget that passion, my God, that’s really something you’ve got.
– Dziękuję. Dziękuję bardzo. Nigdy nie zapominajcie o tej pasji, mój Boże, to wielki skarb.

Tori wypowiedziała się także o Polakach podczas wywiadu w Poznaniu w 2003 roku:

– [Staying in Poland] is a great surprise to me. Obviously, I wasn’t afraid, but rather anxious. Warsaw is beautiful, this city is full of history and people, and each person is a separate story and history. In your country I have already met people full of energy and bravery. Such people reach their aims, not looking back at others, they realize their ideas. Without ideas, there’s no life. The challenges are the driving force behind it, not to hurt others on your way, to make most of it. What sense in you, Poles, is a great passion, which is omnipresent. Without this passion, you wouldn’t have changed you country so much. I can see beautiful old buildings, I stay at in a beautiful old hotel and people who take care of me are very open and very young! And still really professional. I fell as if I came to a distant family, about which I had known but I hadn’t met in person.
– [Polska] jest dla mnie wielką niespodzianką. Oczywiście nie bałam, ale czułam podekscytowanie. Warszawa jest piękna, to miasto jest wypełnione historią, każda osoba ma swoją własną historię. Spotkałam tu wiele osób pełnych energii i odwagi. Tacy ludzie osiągają swoje cele, nie bojąc się innych, realizują pomysły. Bez pomysłu nie ma życia. Wyzwania są tego siła napędową. Nie krzywdząc innych, trzeba czerpać z życia garściami. Co czuję w Polakach to wielka pasja, ona jest wszechobecna. Bez tej pasji, nie zmienilibyście tego kraju aż tak bardzo. Widzę piękne stare budynki, mieszkam w pięknym starym hotelu, a ludzie, którzy się mną zajmują są bardzo otwarci i młodzi! Bardzo profesjonalni. Czuję, jakbym odwiedzała dalekich krewnych, o których zawsze wiedziałam, ale nie miałam okazji spotkać.   

Oraz:

– [What I will remember from my stay in Poland is] the people. I have a really good memory for people, I remember all the journalists, with whom I’ve talked. In Poland I’ve met very kind people. Buy you know what? When I came to Poland, I had the impression that the glasses were always half full, not half empty, but half full.
– [Co zapamiętam z pobytu w Polsce] to na pewno ludzie. Mam dobra pamięć do ludzi. Pamiętam wszystkich dziennikarzy, z którymi rozmawiam. W Polsce spotkałam bardzo miłych ludzi. Ale wiesz co? Kiedy przybyłam do Polski, miałam wrażenie, że szklanki są zawsze do połowy pełne, nie do połowy puste, a pełne.

Marzenie Tori, by zagrać duży koncert w Warszawie, spełniło się 19 czerwca 2007 roku w Sali Kongresowej:

– It’s absolutely wonderful to be here in Warsaw. It’s been a long time coming and it’s been a dream of mine to play here – right here.
– Wspaniale być tutaj w Warszawie. Długo mi to zajęło, ale zawsze było moim marzeniem zagrać tutaj, właśnie tutaj.

Później, 26 czerwca, Tori skomentowała występ w Warszawie na blogu jednej z lalek (występującej w projekcie American Doll Posse) – Isabel:

– Everyone is being affected by being in Eastern Europe. One young woman has done a comparative study of the cities Warsaw and Prague. She spoke about it for rather a long time, sitting at a cafe one day with perfect espresso and yet another rollup.
„Did you notice,” she began, „that there weren’t many trees in Warsaw?”
„Tell me more, ” I encouraged her.
„Have you looked into the eyes of the people in Poland?” She continued, „The people there are the city. Some of the architecture made an impression on me but for the most part the people are the lifeblood of that city. I haven’t been a lot of places where a city is almost completely defined by the people and their stories and their passion for their city. But passion for what, because let’s be fair here, you’re not being assaulted by the likes of the Acropolis. And then I began to understand how hard they’ve had to fight to be Polish, to be independent from an oppressor. I guess you’re just shit outta luck if it’s your city that gets flattened by an invader. No it wasn’t fair, but these people haven’t wallowed in self-pity. I was amazed to learn that old Warsaw had been rebuilt exactly as it had been before it had been destroyed.”
I was studying her, „These people have made an impact on you haven’t they.”
She looked out and responded, „In ways I never thought possible. I’ve been surrounded by boredom for so long and just an acceptance that life should be a certain way but these people in Warsaw that I’m speaking about have such pride and value for an ideal. Now Prague, how do you begin to talk about a city that has been able to maintain its glorious architecture for hundreds of years? I wonder if there isn’t a little bit of luck involved. Yes I see the people but it is the structural grandeur that has survived for so long that has romanced me personally.”
By then we had welcomed in the evening. I had a pervious engagement.
She concluded with, „I don’t think I’ll see life in the same way when I get back to the States.”
I smiled at her, „That’s a good thing.”

– Każdy, kto przybywa do Europy Wschodniej jest pod jej wpływem. Pewna młoda kobieta przeprowadziła porównanie Warszawy i Pragi. Mówiła o tym przez długi czas, siedząc w kawiarni, popijając idealne espresso i popalając papierosa.
– Zauważyłaś – zaczęła – że nie ma zbyt wielu drzew w Warszawie?
– Powiedz coś więcej – zachęciłam ją.
– Patrzyłaś w oczy Polaków? – ciągnęła – Ci ludzie są miastem. Jest trochę wspaniałej architektury, ale tak naprawdę to ludzie stanowią siłę tego miasta. Nie byłam w wielu miastach, które są prawie całkowicie definiowane przez ludzi, ich historie i ich pasje. Ale pasje dla czego? Bo bądźmy szczerzy, nikt cię tu nie traktuje, jak na Akropolu. Ale potem zrozumiałam, jak ciężko musieli walczyć o to, by być Polakami, by nie poddać się agresorom. Musisz być w niezłym gównie, kiedy twoje miasto jest równane z ziemią przez najeźdźcę. To nie było sprawiedliwe, ale ci ludzie nie zaczęli się nad sobą użalać. Wielkie wrażenie wywarł na mnie fakt, że Warszawa została odbudowana, by wyglądać tak jak przed zniszczeniem.
Bacznie się jej przyglądałam. – Ci ludzie naprawdę cię fascynują.
Spojrzała na mnie i odparła – W sposób nie do opisania. Nudziłam się tak długo, myśląc, że życie trzeba akceptować takim, jakie jest, ale Ci ludzie w Warszawie mają taką dumę, cenią ideały. A Praga, jak opisać miasto, które zdołało zachować swoją wspaniała architekturę przez setki lat? Chyba mieli dużo szczęścia. Też widzę ludzi, ale przeważa strukturalna wzniosłość, i to ona właśnie mnie oczarowała.
Nastał wieczór. Musiałam już wyjść.
Skwitowała – Nie wydaje mi się, bym spoglądała na życie w stary sposób po powrocie do Stanów.
Uśmiechnęłam się – To bardzo dobrze.

Podczas tej wizyty Tori spotkała także piekarza, który obiecał upiec jej bochenek chleba. Wygrał bilet na występ Tori w Trójce w 2005 roku, ale nie mógł przyjechać, bo musiał pracować w piekarni. Tori, dowiedziawszy się o tym, powiedziała, że musi skosztować tego wypieku. Zaśpiewała dla niego utwór „Baker Baker” („Piekarzu Piekarzu”).  

Przed wykonaniem utworu „500 Miles” w lipcu 2009 roku (sesja dla „The End Zone”), Tori wskazała na inspiracje piosenki:

– This is something I wrote when somebody brought me this wonderful, wonderful thing of bread. They walked a few hundred miles to bring it to me. In Poland.
– Napisałam tę piosenkę, kiedy ktoś przyniósł mi ten wspaniały, wspaniały chleb. Przebył kilkaset mil, żeby mi go przynieść. W Polsce.

W czasie wywiadu miesiąc przed jej wizytą w Polsce w 2009 roku, mówiła:

– All the visits to Poland have been special for me. In your air I can feel a magical aura. You can expect that after the show, you will have much more energy than before its start.
– Wszystkie pobyty w Polsce były dla mnie wyjątkowe. Jest w waszym powietrzu coś magicznego. Możecie być pewni, że z koncertu wyjdziecie ze znacznie większą ilością energii niż mieliście przed nim.

Dotrzymała obietnicy. Dała dwa porywające i intensywne koncerty w Zabrzu i Warszawie (9-10.10). W Zabrzu powitała publiczność mówiąc:

– A beautiful people. I’ve always told you that Poland’s gold is its people. Thank you for having us!
– Cudowny naród. Zawsze mówiłam, że skarbem Polski są jej ludzie. Dziękujemy za gościnę!

Korzystając z okazji Tori odwiedziła obóz koncentracyjny Auschwitz, Muzeum Powstania Warszawskiego, uczestnicząc także w wykładzie na temat historii Polski i Warszawy. Wizyta w obozie wywarła na niej ogromne wrażenie. Wspomniała o niej podczas internetowego wywiadu w grudniu 2009:

– Reading… we were just in Poland, and we got a lot of material on Auschwitz. We went there, and um, it was some pretty harrowing reading, as you can imagine. Just different accounts from all different viewpoints.
– Jeśli chodzi o czytanie. Właśnie wróciliśmy z Polski z duża ilością materiału na temat Auschwitz. Byliśmy tam i, cóż, jest przerażająca lektura, jak się zapewne domyślacie. Różne świadectwa, różne punkty widzenia.

Pod koniec koncertu w Warszawie, Tori wykrzyknęła na pożganie:

– We love you Warsaw!
– Kochamy Cię Warszawo!

Wróciła do Polski w październiku 2011 roku na dwa dni. Najpierw udała się do siedziby radiowej Trójki, gdzie po raz kolejny dała mały koncert razem z kwartetem Apollon Musagète. Po audycji spotkała się z rodzinami członków kwartetu w warszawskiej restauracji. Następnego dnia, znalazła czas, by powitać fanów przed Salą Kongresową, gdzie wieczorem dała ponad dwugodzinny koncert.

– I had a really amazing opportunity this afternoon to meet some fantastic people. Thank you so much for saying ‚hi’ to me.
– Miałam wspaniałą okazję poznać dziś popołudniu wspaniałych ludzi. Dziękuję bardzo za przyjście i rozmowę.

Zwróciła także specjalną uwagę na kawrtet, który grał w swoim rodzinnym mieście.

– As most of you know, this is a hometown show for the lads.
– Jak zapewne wiecie, chłopcy grają dziś w domu.

Na koniec koncertu zapowiedziała utwór skomponowany specjalnie dla niej przez kwartet, zatytułowany „A Multidue of Shades” („Mnogość cieni”), podkreślając także ile znaczy dla niej Polska.

– Thank you so much everybody. It’s been an absolute privilege to play for you. I feel like this is a new home. So, the hometown boys Apollon Musagète have composed something, A Multitude of Shades, and when I first heard it I knew all of you had to hear it. It’s fabulous.
– Dziękuję bardzo wszystkim. To był prawdziwy zaszczyt grać dla was. Czuję, że to mój nowy dom. Zatem warszawiacy z Apollon Musagète skomponowali coś. Utwór nazywa się „A Multidue of Shades” i kiedy go usłyszałam, wiedziałam, że wy też musicie go usłyszeć. Jest fantastyczny.

Równo rok później, 13 października 2012 roku, Tori znów pojawiła się na estradzie Sali Kongresowej w towarzystwie polskich artystów; tym razem Polskiej Orkiestry Radiowej. Było to wydarzenie bezprecedensowe. Wszystkie pozostałe koncerty orkiestralnej trasy w Europie odbyły przy udziale holenderskiej The Metropole Orkest. Przed koncertem, podczas wywiadu z panem Piotrem Kaczkowskim, Tori opisała orkiestrę jako „bardzo skupioną i precyzyjną”. Polskich muzyków uważa za to za „zdyscyplinowanych”. W trakcie koncertu zaimprowizowała piosenkę z dedykacją dla nich właśnie:

I’m having way too much fun
Way too much fun
With my new Polish friends
Sometimes I think
I’m having way too much fun
And I wish tonight wouldn’t end
Way too much fun
With my Polish new friends
And I wish they would come along
I’m having way too much fun
And I thank you everyone

Świetnie się bawię
Z moimi nowymi polskimi przyjaciółmi
Czasami zdaje mi się, że bawię się świetnie
I nie chciałabym, by się skończyło
Świetnie się bawię
Z moimi polskimi nowymi przyjaciółmi
I chciałbym ich ze sobą zabrać
Świetnie się bawię
I dziękuję Wam wszystkim

Po koncercie bardzo komplementowała polską orkiestrę, twierdząc, że wypadli znacznie lepiej niż na próbach, które odbywały w dniu koncertu. Występ zakończyła (znanymi już) słowami:

– Love you Poland!
– Kocham Cię Polsko!

W godzinach porannych Tori zdążyła jednak odwiedzić studio TVN, gdzie udzieliła krótkiego wywiadu, wykonała utwór „Precious Things” i spotkała się fanami. Przy Sali Kongresowej odbyło się także kultowe Meet and Greet.

W wywiadach udzielonych portalom wp.pl i interia.pl, Tori znów podkreśliła, że Polskę ceni za ludzi i ich „duże serca” oraz „wyjątkową i unikalna pasję”. Owa magiczna relacja  z polskimi fanami jest dla niej zagadką, ale czuje się w naszym kraju jak „w drugim domu”. Przypomniała także jak wiele znaczyło dla niej spotkanie z Piotrem Kaczkowskim w 2001 i jak cenne były jego rady:

– To on [Piotr Kaczkowski] nauczył mnie, żeby każdy występ na scenie traktować tak, jakby miał być moim ostatnim. I nigdy nie przestawać doceniać tego, że mogę podzielić się z ludźmi swoją twórczością. I że mogę stworzyć przestrzeń, w której spotkam się ze swoimi muzami. I że powinnam odłożyć swoje ego na bok i poddać się temu doświadczeniu. Myślę, że Piotr w pewnym sensie mnie obudził.

Do tego spotkania nawiązała także w wywiadzie dla brytyjskiego Daily Express z 21 lipca 2013 roku:

– Dostaję także albumy od ludzi. Jeden dostałam od polskiego dziennikarza Piotra Kaczkowskiego, którego ojciec był fotografem i wydał album ze zdjęciami z czasów powojennych. To cudowne, kiedy sztuka nabiera znaczenia osobistego; dzielisz się wtedy niejako czymś osobistym.

Polska stała się też pośrednio inspiracją albumu Unrepentant Geraldines, którego pierwsze plany pojawiły się podczas wizyty Tori w naszym kraju w roku 2009:

– Pamiętam, będąc w trasie w Polsce w 2009 roku, zwróciłam się do muz i powiedziałam: ‘Muszę zrobić coś innego!’ Czułam się wypalona w swoich zdolnościach, w swojej inteligencji! Byłam na krawędzi! Ślizgałam się. Nie mogłam już tworzyć w ten sam sposób.”