O utworze „Invisible Boy”

„Struktura tego utworu zaczęła się pojawiać stopniowo – najpierw musiałam zrozumieć kilka spraw. Piosenka miała się stać odą, w której zdumiewam się mężczyznami, choć dla każdego słuchacza może mieć inne znacznie. Niektórzy widzą w niej stratę ojca; inni – brak akceptacji tego, co robią lub kim są, i biorącą się z tego samotność i izolację. Zdałam sobie sprawę, że ów niewidzialny chłopak jest wrażliwą osobą, niebędącą w stanie uzewnętrznić się ze względu na otoczenie, które może go uznać za niewystarczająco silnego czy męskiego. Jest romantykiem i ma bardzo dobre relacje z kobietami – i nieważna jest tu jego orientacja seksualna. Tłamsi emocje, których nie potrafi wyrazić, gdyż boi się wyśmiania i agresji. Nie dzieli się więc uczuciami. Chciałam zadedykować tę piosenkę takim właśnie ludziom, których jest chyba znacznie więcej niż nam się wydaje.”

Reklamy

O utworze „Rose Dover”

„Piosenka nie powstawała długo. Słuchając i obserwując nastolatków, uświadamiałam sobie, że nie czują się zachęcani do używania wyobraźni; zamiast tego są zmuszani do radzenia sobie z rzeczywistością, poszukiwania utrzymania i pracy, płacenia rachunków. Wszystko to jest oczywiście ważne, ale czy nie można tego robić zachowując zdolność używania wyobraźni? Czy wyobraźnia nie jest częścią rzeczywistości? Według mnie jest – szczególnie dla pisarzy. By móc pisać, nie można być pochłoniętym wyłącznie pragmatyzmem i obowiązkami dnia codziennego. Trzeba umieć marzyć.”

O utworze „Oysters”

„Utwór rozwijał się przez pewien czas, pewnie dlatego że musiałam z nim trochę pojeździć po świecie. Zajęłam się nim na nowo w Irlandii kilka lat temu, nieco przed rozpoczęciem pracy nad albumem Night of Hunters (2011). Na początku był nieco inny, miał inny charakter, inny język, który odcisnął się na melodii. Niektóre elementy pierwotnej wersji zostały zachowane, ale piosenka musiała dojrzeć. Zdaje się, że na początku pominęłam smutek, melancholię. Słyszałam opowieści kobiet o braku spełnienia i poczuciu uwięzienia. Musiały wydostać się na zewnątrz i spotkać z naturą. Wyjaśniały mi to na różne sposoby, a szczególnie jedna z nich – Brytyjka, naprawdę doświadczona przez życie. Pracowała w kulisach Hollywood i dużo podróżowała po świecie. Spotkałam ją w Irlandii. Chciała otworzyć sklep wędkarski gdzieś na końcu świata. Zaczęłam myśleć o odkrywaniu ostryg w piasku, ale też o pracy rdzennych Amerykanów – rąbaniu drzewa, noszeniu wody, współpracowaniu z ziemią. Wtedy wychodzi się na zewnątrz swych kłopotów. Niektórzy zajmują się ogrodnictwem, by pobrudzić trochę ręce. Sadzić, przestając myśleć i przeżywać coś wciąż na nowo. Nie potrafią tego przerwać, więc wracają do tych samych, starych nawyków. Skupiłam się na ostrygach w piasku i zaczęła wybrzmiewać w nich muzyka – słychać ją w fortepianie. Kiedy tylko ją usłyszałam, piosenka poskładała się.”

O utworze „Unrepentant Geraldines”

„Znowu pojawia się Irlandia. Pociąga mnie ten kraj. Nie muszę nawet tam być fizycznie. Mogę być w trasie, a ta mitologia mnie przyzywa. Widać to też w utworze ‘Wedding Day’. Utwór ‘Unrepentant Geraldines’ zaczęłam pisać właśnie w Irlandii, a potem zmieniałam go. Zdałam sobie bowiem sprawę, że Geraldine to nie jedna osoba. Może nią być każda kobieta, która w pewnym momencie musi bronić swoich poglądów. Myślałam o historii mojej teściowej i jej starszej siostry. Teraz nastolatki mają znacznie lżej, ale one same twierdzą, że wcale tak nie jest. Tash jednak mogła na własne uszy przekonać się, że te kobiety z naszej rodziny nie miały takich możliwości jak ona, bo zostały im one odebrane. Jej ciotka konstruowała radia i samoloty w czasie wojny. Latała nimi, nie będąc żoną czy matką. A wiadomo, że dokoła byli żołnierze… Kiedy skończyła się wojna, zaczęto osądzanie kobiet i musiały wrócić do kuchni. Nie była to jednak kuchnia z własnego programu telewizyjnego… To było pozbawianie wolności. To była ich praca. Kobiety musiały zacząć przepraszać za to, co robiły w czasie wojny, z kim się zadawały, z kim miały dzieci. Te dzieci były uznawane, jedynie by uniknąć wstydu. Tash słyszała te opowieści o zupełnie innym świecie od babci i ciotki, które wciąż żyją. A ja zaczęłam myśleć o braku skruchy. W wieku 50 lat możesz mieć wyrzuty co do tego, jak postępowałaś, ale jest czas, kiedy, jako artystka, musisz opowiedzieć się decydowanie i bez wymówek – nie mieć skruchy i nie przepraszać za swoje dzieła.”

O utworze „Selkie”

„Utwór ma swoją własną historię. Mógł wcale nie powstać, gdyby Muzy nie zainterweniowały. Przyglądałam się o zmierzchu rzece Indian na Florydzie. Można wtedy odnieść wrażenie, że widzi się różne rzeczy w wodzie – w wodzie brachicznej, kiedy woda słona miesza się ze słodką. Dostają się tam podobno krokodyle i manaty, które wyglądają jak foki, a także delfiny. Mnóstwo stworzeń zamieszkuje tę rzekę. I tak patrząc, dostrzegłam coś innego, o czym jedynie czytałam – kobietę-fokę. Prowadzą one podwójne życie – w rodzinie fok i wśród ludzi. W międzyczasie jeden z moich przyjaciół – Johnny – wybrał się na zakupy na kolację i nie wracał godzinami. Jakoś się tym nie martwiłam, bo wiedziałam, że wszystko będzie w porządku. Johnny uwielbia jeździć samochodem. A mnie z kolei pochłonęła ta opowieść. I kiedy w końcu wrócił, utwór ‚Selkie’ był już gotowy, napisany w przeciągu kilku minut. Zapytałam, gdzie był. Okazało się, że źle skręcił na autostradzie i nie mógł się z niej wydostać. Musiał nadłożyć kilometry jadąc na północ – coś go odciągało ode mnie. Musiał zatoczyć koło. W momencie, kiedy wrócił, piosenka była gotowa. Nie wiem dokładnie, o co chodziło, ale jest wiele utworów, których nigdy nie skończyłam. Leżą na półce od 25 lat, a ja nie potrafię ich dokończyć. To też mogło się przydarzyć tej piosence, ale miała inne plany.”

O utworze „Giant’s Rolling Pin”

„Jest tu mnóstwo elementów. Zagrałam to najpierw chłopakom na fortepianie i pojawił się pomysł, by po drodze, przy zmianach tonacji, dodawać postaci – uczestników tego małego marszu od wioski do wioski. W instrumentalizacji inspirowałam się chyba nieco Beatlesami. Mieliśmy dużo frajdy, budując ten utwór instrument po instrumencie, starając się z jednej strony zachować powagę problemu, który dzieli ludzi w Stanach: kiedy rząd może dopuścić się szpiegostwa? Czy by nas chronić może naruszać nasze prawa? To ważna kwestia, więc postanowiliśmy okrasić ją humorem. Jadamy wyśmienite ciasta w knajpce Beth i Marelene – to wszystko prawda i na dodatek pomaga im Caroline! Są tak dobre, że jedząc je myślę, co by było, gdyby zmuszały do mówienia prawdy…”

O utworze „Promise”

„Fajnie było tworzyć z Tash, rozmawiając o relacjach matka-córka. Ona jest bardzo dowcipna. Nasze relacje zmieniały się na przestrzeni lat, a szczególnie teraz, kiedy mieszka w internacie. Wiele razem podróżujemy, a Tash staje się coraz bardziej niezależna. Piosenka mówi o naszych relacjach. Z jednej strony to dobrze, że Tash jest w internacie, bo musi sobie radzić z autorytetami innymi niż tata i mama. Już nie jesteśmy jej głównym zmartwieniem przez większość czasu. Rozmawiałyśmy też o innych dziewczynach i ich relacjach z matkami. Niektóre są naprawdę dobre, inne mniej. Pytałyśmy siebie nawzajem o powód braku komunikacji, o tą swego rodzaju barierę językową, kiedy jedna czuje się nierozumiana i bagatelizowana przez drugą. Córki często myślą, że nakazy i zakazy matek pozbawiają je możliwości życia własnym życiem. To właśnie stanowi tło tej naszej obietnicy.”