Warszawa, Polska (12.06.2014)

imageOkołokoncertowo w mediach: Polskie Radio (PAP), Gazeta Wyborcza (PAP+), Nasze miasto, Interia

Tori wystąpiła w warszawskiej Sali Kongresowej! Pełen energii i silnego wokalu występ w „drugim domu” przyniósł pierwsze od 11 lat wykonanie utworu „Riot Poof”, a także m.in. „Beauty Queen”, „Scarlet’s Walk”, „Graveyard” i „Maybe California”. Ponadto usłyszeliśmy covery Leonarda Cohena i The Moody Blues. Było nieziemsko…

Debiuty: „Beauty Queen”, „Riot Poof”

Covery: „Famous Blue Raincoat” [Leonard Cohen], „Nights in White Satin” [The Moody Blues]

Parasol
Here. In My Head
Beauty Queen
Horses
Liquid Diamonds
Oysters
Maybe California
A Sorta Fairytale
Winter
Lizard Lounge
Famous Blue Raincoat (cover Leonarda Cohena)
Nights in White Satin (cover The Moody Blues)

Graveyard
Blood Roses
Cooling
Sugar
Scarlet’s Walk
i i e e e
Bis
Cornflake Girl
Curtain Call
Riot Poof
Pretty Good Year

31 thoughts on “Warszawa, Polska (12.06.2014)

  1. Swietna set lista!!! Było M&G? jak wrażenia? :) Co dokładnie Tori zaimprowizowała? Spiewała coś o Rosji tak? Mówiła cos o tęczy? … Zazdroszczę wam!!! :)

  2. O Rosji mówiła po tym jak się pomyliła grając Famous Blue Raincoat. Pożartowała trochę że u nas może bezkarni mówić fuck. O tęczy było w kontekście parady równości która ma się odbyć w sobotę i tego że namiętnie tęczę spalają różne oszołomy. Mówiła o budowaniu tęczy dźwiękowej, której nie da się zniszczyć. To było przed zaspiewaniem Nights in White Satin.

  3. Było cudownie, magicznie, czas stanął w miejscu. Jeden tylko problem – wszystko, co piękne, szybko się kończy, tak też było z tym koncertem. Z niecierpliwością czekam na kolejny raz. Autografu nie udało się uzyskać, ale plakat już wisi na ścianie :D

  4. O rany, ale emocje. Nie wiem, czy nie najlepszy koncert Tori jaki widziałem. Na pewno najlepszy, który widziałem na tej trasie!
    Początek piękny i melancholijny. Potem genialny Lizard Lounge z Cohenem, fuck-up’em, historią naszej rodzimej homofobii i Nights in White Satin. To się nie mogło skończyć inaczej niż owacją na stojąco. Druga część równie genialna. Nie potrafiłbym zamienić żadnej z tych piosenek na jakąś inną. Już o Riot Poof nie wspominam… :D I na koniec Pretty Good Year. Tak bardzo chciałem usłyszeć to na bis :)

  5. Słuchając nadal bootlega zdałem sobie sprawę, że zagrała Liquid Diamonds. Jedną z moich ulubionych piosenek ever! :) Co za cudo. Dużo jej słuchałem przed koncertem.

Odpowiedz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s