Birmingham, Anglia (12.05.2014)

Podczas wczorajszego występu w Birmingham Tori zaprezentowała po raz pierwszy utwór „Invisible Boy” z albumu Unrepentant Geraldines (wsparte przez „Trouble’s Lament” i „Wild Way”). Artystka wykonała swoje wersje utworów U2 („Running to Stand Still) i Joni Mitchell („Circle Game”). Poza tm pojawił się utwór „Honey”, „Icicle”, „Playboy Mommy”, czy „Pretty Good Year” Pełna setlista poniżej. Teraz Tori ma jeden dzień przerwy – następny przystanek Nottingham.

Przypominamy, że dziś oficjalna premiera Unrepentant Gerladines w Polsce!

Debiuty: „Honey”, „Mr Zebra”, „Icicle”, „Playboy Mommy”, „Invisible Boy”

Covery: „Running to Stand Stll” [U2], „Circle Game” [Joni Mitchell]

Parasol
Honey
Tear in Your Hand
1000 Oceans
Mr Zebra
Icicle
Wild Way
Caught a Lite Sneeze
Lizard Lounge
Running to Stand Still (cover U2)
Circle Game (cover Joni Mitchell)

Winter
Playboy Mommy
Invisible Boy
Take To The Sky
In the Springtime of His Voodoo
Bis
Cornflake Girl
Trouble’s Lament
Pretty Good Year

10 thoughts on “Birmingham, Anglia (12.05.2014)

  1. Wspaniały koncert! Tori dała z siebie wszystko! Przy Invisible Boy złamał sie jej głos i dała do zrozumienia widowni delikatnym gestem „dajcie mi chwilkę, to trochę boli” – ścisnęło mi serce gdy to zobaczyłem. Nie byłem w stanie zobaczyć łez ale myślę ,że sie pojawiły.

    Playboy Mommy. Wiedziałem. „From here to Birminghman I got a few friends…”. Publiczność zareagowała .

    Co mnie zasmuciło/zdziwiło… Pół sali było pustej. Symphony Hall może pomieścić ok 2 i pół osób (jak podaje Wikipedia) a na moje oko było z 1200. Strasznie to wyglądało. 3 i 4 rząd praktycznie puste. Kilka osób zajęło w nich miejsca w połowie koncertu! Rzad przede mną – 3 osoby. Balkony praktycznie puste… gdy Tori żegnała sie i spojrzała w stronę balkonów to az mi się smutno zrobiło – odmachał jej dosłownie jeden chłopak – 6 metrów przerwy i 3 osoby. Ludzie pili piwo, pisali sms-y …jedna kobieta spała!!! Gdy Tori robiła swój popisowy …hmmm skrzek ? No wiecie ;) Ta dziwaczna chrypkę która trwała dość długo niektórzy zaczęli sie śmiać!!! Tori musiała to usłyszeć. Klaskanie przy Take To the Sky woła o pomstę do nieba! dzięki Bogu za 2 pierwsze rzędy wypełnione gejami bo na sali panowałaby zupełna cisza. Niektórzy starali się klaskać z dalszych rzędów (w tym ja) ale nie dało się zachęcić innych nie mówiąc już o marazmie balkonów. Bis …Nie zdziwiłbym się gdyby Tori nie wróciła. Tak lichego nawoływania o powrót nie słyszałem – nie mówiąc ,że tylko garstka osób podbiegła pod scenę – nie mówiąc ,że połowa z tej garstki stała jak słupy. Znów sytuacje uratowali geje bo tańczyli, machali i reagowali na to co robiła Tori. reszta jakby była tu za kare albo przyszła popatrzeć sobie z nudów. Birminghamska widownia to jedno wielkie gówno za przeproszeniem. Wydatek na bilet – 45 funtów (i prawdopodobnie to ,że większość była z owego miasta) to dla nic nich szczególnego byc moze dlatego tak olali cała sprawę. Smutne bo Tori była wspaniała! Podczas Icicle tak uderzyła w fortepian ,że z głośników poleciał jeden wielki bas! Byłem w szoku! ręka musiała ją boleć na 100%! Serio. Nie widziałem tak dzikiego uderzenia :D ! To było genialne.

    Poza tym … Nie było M&G. Nie mniej jednak … :D jako jedynemu udało mi się zdobyć autograf na UG ! Album miał premierę wczoraj więc o ile fani z Manchesteru i Glasgow nie sprowadzili albumu z Niemiec (do podpisania) to moja kopia była pierwszą (!!!) kopia Geraldyny jaka Tori podpisała fanowi! :D (to dość ryzykowna teoria ale jest na to szansa) ! Chodziłem i szukałem kogokolwiek kto by wiedział gdzie jest M&G bo przyszły 4 osoby + ja to 5. Zaraz sie rozeszły a ja pomyślałem ,że nie odpuszczę. I zacząłem szukać kogoś ( bo nawet w recepcji nikt nie wiedział) kto by mi wskazał drogę na spotkanie. Nielegalnie użyłem wielu drzwi dla personelu i udało mi się dostać do tej głównej ochroniarki Tori :D ! Przekazałem jej album a ona obiecała ,że da Tori do podpisu! Dotrzymała słowa! :D Wyobraźcie sobie miny zdezorientowanych ludzi którzy patrzyli jak podziwiam podpis Tori a oni muszą zadowolić się tylko rzeczami ze sklepu :D

    Podsumowując:
    Tori – forma, wdzięk, głos i prezentacja – mistrzostwo świata! Język pokazany przy Cornflake Girl mnie rozłożył na łopatki :D ! jaka kopara :D

    Widownia (angielska/birminghamska) tragedia. Brak słów. Dla nich to był jak festyn na polskiej wsi a nie obcowanie z legendą muzyki. Bardzo ale to bardzo dziwi mnie tyle pustych miejsc. Podczas Icicle gdy zrobiło sie biało/jasno w całej sali i Tori wzrokiem starała sie ogarnąć całą salę widać było te puste miejsca strasznie. Nie rozumiem jak ktos może komuś zabierać miejsce w 3 rzędzie i się nie pojawić. Polska widownia przy anglikach to coś niewyobrażalnego. Wiem z doświadczenia ,że Anglicy w większości sa leniwi ale ten marazm mnie rozgoryczył. Wstyd.

    Nie mniej jednak …Tori :) Masz to coś! Ivisible Boy poruszył mnie bardziej niż cokolwiek. Tori była urocza :) Powiedziała ,że jest to nowy utwór i jak cos sie nie uda to spróbujemy znowu :)

    Ps. Dodam tylko (byc może to moje urojenie) ,że razem z Tori śpiewałem Playboy Mommy. Jestem przekonany ,że zatrzymała wzrok patrząc mi w oczy i śpiewaliśmy przez chwilę razem. Coś magicznego.

    Każdemu życzę takich doświadczeń z Tori … Nikomu nie życzę doświadczeń z Angielską widownią. Zazdroszczę wam ,że będziecie mieli możliwość pokazania Tori jak powinno się ją traktować :) To jeden z momentów podczas których jestem dumny z bycia Polakiem :)

    ufff długie to :)

      • A dziękuje ;)

        Dodam tylko ,że przy Troubel Lament zapomniała śpiewać „girls” na początku i w połowie piosenki zapomniała wszystkiego. Zawiesiła palce nad klawiszami i zastanawiała się co dalej :D

    • Super, że dała taki fajny koncert. Tori jest na tyle profesjonalistką, że przy 3 osobach na widowni, też dałaby z siebie wszystko. Brytyjczycy w dużej części mają wylane, chociaż ja nie zauważyłem tak dużej różnicy przy koncertach w Polsce i teraz w Glasgow i Manchesterze. Sale były pełne i praktycznie całe tzw. front stalls, czyli frontowy sektor to byli zaangażowani fani. Minusem jest oczywiście sprzedawanie piwa praktycznie do rozpoczęcia koncertu, co powoduje, że podczas Baker Baker ktoś Ci przed nosem wstaje, a Ty masz ochotę mordować. No i w Manchesterze ktoś za mną wylał całe piwo, przez co siedziałem w kałuży :P

      • A jeszcze zapomniałem dodać, że znowu się okazuje, że geje potrafią uratować każdą beznadziejną sytuację ;)

      • Kurcze … to chyba ja tak źle trafiłem. No cóż dobrze ,że tylko w Birmingham tak widownia niedopisała. Piwo. Ech i ten zapach :( Dziewczyna przede mną waliła drinka z butelki przez cały koncert! Odkręcała, zakręcała, odkręcała, zakręcała… Wtedy ja miałem ochotę mordować ;)

        Co do chłopaków z pierwszego rzędu… Tak się wczuli ,że przed koncertem chodzili i pouczali ludzi żeby wstawali gdy Tori wejdzie, tańczyli i krzyczeli :D Co nie zmienia faktu że na stojąco powitały Tori dwa pierwsze rzędy i co nieliczni z dalszych – ja sam stałem w moim rzędzie :)

  2. Cieszę się, że w Polsce nie ma takiego festynu, tylko bardziej mamy atmosferę spotkania z artystką :) W Manchesterze też koleś (którego kojarzę z koncertów w Polsce, był też w Glasgow) instruował nas, żeby nie siadać już podczas bisu. Chociaż nie było to potrzebne, jak już pisałem. Atmosfera była dość nakręcona na sali. Ale pewnie czasem przydaje się paru zaangażowanych chłopaków, którzy pokazują, jak można się bawić. Working their fairy magic :)

    Jeszcze w sprawie widowni, to zaraz przed wejściem Tori na scenę, chwilę po wylaniu tego piwska mi pod nogi (i ochlapaniu mi nogawek), kiedy myślałem, że stracę fason, zagadała do mnie siedząca obok dziewczyna. Taki small talk, co było bardzo miłe. Okazało się, że przyjechała na koncert z Los Angeles. Uratowała wtedy sytuację, bo już do końca koncertu przeżywaliśmy wszystkie piosenki razem :)

    • Working their fairy magic ;)

      Zazdroszczę przezywania wszystkiego z kimś! Ja byłem sam. A jak wiadomo nawet klaszcze się inaczej gdy ktoś obok robi to równie żywiołowo co ty ;) No cóż… Jeszcze wiele koncertów przed nami!

  3. Szczęka mi opadła, po przeczytaniu opisu wrażeń z „widowni”. Pamiętam mój brytyjski koncert, przeklęte piwsko na widowni etc, i sądziłem, że to była porażka – ale *TAK* źle nie było. Cóż, może doczekamy czasów, gdy Tori zmniejszy ilość występów w UK a w Polsce, ponownie, będą co najmniej dwa występy ;) Nie przypominam sobie, by były kłopoty z obłożeniem koncertów dzień-po-dniu w DMiT i Kongresowej…

  4. Spanie, pisanie sms-ów w trakcie koncertu.. co za ludzie :P
    Mnie wydaje się to niewybaczalne. Przecież to nie jest byle jaka muzyka, nie wyobrażam sobie żeby pić piwo na takim koncercie czy tym bardziej śmiać się z Tori, że coś jej nie wyjdzie.
    Niektórzy po prostu nie byli godni by tam być. Dziwne, że Tori się nie wkurzyła i nikogo nie wyrzuciła.
    Dla mnie gdy Tori zaczyna grać tworzy się magia i jest to wręcz duchowe przeżycie, to coś więcej niż tylko muzyka. Byłem tylko raz na jej koncercie, podczas trasy promującej album „Gold Dust” w Sali Kongresowej, ale nigdy tego nie zapomnę. Jedna z najlepszych rzeczy jaka mi się przytrafiła.

Odpowiedz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s