Premiera tuż, już…


AKTUALIZACJA: Powyżej piękny nowy staroć z Berlina! Dodane nowe recenzje.

Dziś odbyła się premiera albumu Unrepentant Gerladines w Niemczech. Po weekendzie płytą będzie mogła się cieszyć reszta Europy, w tym Polska, dzień później Wysypy Brytyjskie i w końcu Australia. Pojawiają się zatem (bardzo przychylne!) recenzje, których podsumowanie (aktualizowane na bieżąco) prezentujemy poniżej.

The Boston Globe (USA)
„Czternaście kompozycji kroczących na terytorium pomiędzy sprawami osobistymi i globalnymi, z właściwymi dla Amos tekstami i jej muzyczną wrażliwością.”
Laut (Niemcy) 5/5
„Cudowny cinematycny dźwięk mimo niewielkich środków. Tori Amos kwitnie, patrząc we wsteczne lusterko.”
In These Times (USA)
„Tori Amos nigdy nie była bardziej istotna. A album Unrepentant Geraldines ukazuje, skąd bierze się tak ogromny wpływ, który wywierała przez te wszystkie lata.”
Slant (USA) 2,5/5
„Jeśli Unrepentant Geraldines to rzeczywiście sztuka wizualna, to bardziej prpomina grzecznego Normana Rockwella, a nie obrzyganego Shermana. Ten pierwszy fajnie wygląda przy kolacji, ale ja czekam na niestrawność po tm drugim.”
The Financial Times (UK) 3/5
„Dostajemy żywe, fortepianowe melodie, atakujący wokal jak u Kate Bush, rozwlekłe teksty obejmujące wszystko od inwigilacji NSA aż do relacji matka-córka. Zdolność Amos do wyolbrzymiania jest widoczna w topornym „16 Shades of Blue”, ale za to wybitnie prezentuje się „Wedding Day”, w którym w klimacie folkowym żona marzy o szczęśliwszym małżeństwie, śpiewając w refrenie, że znów biegnie w ramiona ukochanego.”
All Music (USA) 4/5
„Ściśle mówiąc nie mamy do do czynienia z popem – są co prawda melodyczne i rytmiczne wabiki, ale zdają się one przypadkowe, gdyż album zmienia charakter z medytacyjnego do ekstrawertycznego, chwilami jest ciepły i intymny. Amos porusza się niczym weteran, wyzwolona przez swoją oddaną publiczność – nigdy nie bierze pod uwagę, że może ją stracić, więc jej dokucza, czasem uwodząc, czasem drocząc się.”
The Arts Desk (Wielka Brytania) 3/5
Unrepentant Geraldines to oczekiwany powrót Amos do pisania współczesnych kompozycji, ukazujący nowy, bardziej pewny siebie etap w jej uznanym dorobku. Choć wiele z piosenek, a także okładka albumu, bierze swoje źródło w sztuce wizualnej, płyta stroni od konceptów, znanych z jej ostatnich dzieł. Zawiera on piosenki o macierzyństwie, mitologii i wspomnieniach, wspartych najładniejszymi i najbogatszymi kompozycjami Amos od jej płyty Scarlet’s Walk z roku 2002.
Nothing But Hope and Passion (Niemcy) 3,5/5
Unrepentant Geraldines nie skupia może uwagi tak jak niektóre z wcześniejszych dokonań artystki, ale jego przesłanie jest jasne – nie trzeba żałować i na pewno nie można dać się zatrzymać. Płyta jest miejscami żywa i ironizująca, a miejscami cicha i refleksyjna, zaskakując słuchacza niespodziewanymi zwrotami akcji.”
Subiektywna płytoteka (Polska)
„Nie słucham tej płyty z wypiekami na twarzy jakie miałem przy Boys for Pele czy Scarlet’s Walk. Coraz częściej dociera do mnie przekonanie, że najpiękniejsze piosenki świata zostały już dawno napisane. Dotyczy to też Tori, choć ‚Wild Way’, ’16 Shades of Blue’, ‚America’, ‚Promise’, ‚Weatherman’ czy ‚Oysters’ mają w sobie ten cenny pierwiastek, który jest powodem do dłuższego obcowania z Unrepentant Geraldines.”
Zatopiony w ciszy (Polska) 6/10
Unrepentant Geraldines to płyta piękna, momentami magiczna, czarująca aranżacjami i wokalnymi umiejętnościami Tori. Płyta przez którą jeszcze bardziej brakuje mi Tori, która z jednej strony czarowała pojedynczymi piosenkami, z drugiej zaś hipnotyzowała płytami rozumianymi jako całość. Dziś czaruje, lecz nie skupia uwagi. Jest perfekcyjna, lecz nie hipnotyzuje. Nadal jednak śpiewa jak nikt inny.”
Exclaim (Kanada) 8/10
Unrepentant Geraldines to osobisty i ożywczy album, pozbawiony chwytów marketingowych czy zbędnych współpracowników. Tori po prostu dostarcza piosesenki prosto z serce/głowy/rąk/piekła.”
Ampya (Niemcy) 8/10
„Wie dokładnie, które guziki należy wcisnąć i jaka dynamika najlepiej oddziałuje na publiczność. Tori Amos jest w tym biznesie wystarczająco długo i jest bystrą kompozytorką.”
Uncut (Wielka Brytania) 7/10
„Album zredukowany do wokalu i fortepianu nietrudno porównać do wczesnej twórczości Kate Bush, ale teksty Amos utrzymują jej charakterystyczną wielowarstwową głębię.”

Wondering Sound
(USA)
Unrepentant Geraldines to próba pozbierania artystycznego, ‚wstecznej ciągłości’ – album dla dorosłych ludzi, który powinien być wynikiem dojrzewania Amos po Scarlet’s Walk. Sądząc po nim absolutnie nic, co miało miejsce po Scarlet’s Walk, się nie wydarzyło.”
Renowned for Sound (USA/Wielka Brytania/Nowa Zelandia) 5/5
„Nie zdziwi mnie, jeśli płyta nie wzbije się na wysokie miejsca list przebojów – Tori jest ponad rywalizującym z nią nonsensem branży muzycznej.”
Pop Matters (USA) 6/10
„…dojrzały i emanujący pewnością siebie album, nieprzyćmiony niepotrzebnymi konceptami, czy pretensjonalnymi i nieprzemyślanymi przesłaniami; album, który cudownie prezentuje zdolności fortepianowe Amos.”
The Guardian (Wielka Brytania) 3/5
„Zapewne wzbudzi zachwyt starych fanów, ale nowych raczej nie przekona. Głos Amos jednak rzadko kiedy brzmiał tak mocno i czysto.”
Metro Weekly (USA)
„Unrepentant Geraldines to zwycięski album nie tylko dlatego że jest fascynującym dziełem muzycznym, ale dlatego że jest kolejnym dowodem, że istnieją artyści, którzy kroczą swoją muzyczną drogą przez dwie dekady, podczas gdy tak wielu wypadło z torów i zagubiło się gdzieś w tyle, we mgle.”
L’Express (Francja)
Unrepentant Geraldines to coś więcej niż powrót – to najpiękniejszy zbiór piosenek Tori Amos dotychczas. W wieku lat 50 skomponowała emocjonalne ballady, które nie oddziałują tak samo jak jej muzyka w latach 90-tych.
The New York Times (USA)
„Jak większość albumów pani Amos, ten ostatni raczy na mnogością i manieryzmami., a nawet świadomym zawodzeniem. Teksty krążą wokół mitów i rzeczywistością, tematów osobistych i politycznych.”
Spiegel (Niemcy) 8,6/10
Album otwiera ‚America’, jeden z najpiękniejszych utworów, jaki Tori Amos kiedykolwiek napisała.”
Target Audience Magazine (USA)
Unrepentant Geraldines pewny powrót do formy. Jej wierność sztuce i chęć eksperymentowania zawsze były godne podziwy, jest jednak miła odmianą zobaczyć arrystę, który jest wystarczająco pewny siebie, żeby zatoczyć koło i stworzyć dzieło, w którym nie boi się patrzeć wstecz.”
Tribe Online (Niemcy)
„Album nabiera wartości z każdym kolejnym przesłuchaniem (…) Choć przypomina w wielu miejscach swoich poprzedników, ma również swój własny klimat, tworzony przez detale.”
So So Gay Magazine (Wielka Brytania) 4/5
„Unrepentant Geraldines nosi znamiona wcześniejszych, bardziej zwięzłych i bezpośrednich nagrań Amos z lat 90-tych. Artyści jej pokroju są dziś rzadkością – wystarczająco odważni i wolni, by eksperymentować, zmieniać i dojrzewać, ale jednocześnie będący w stanie zatoczyć koło i zachwycać jedynie głosem i fortepianem.”
Attitude Magazine (Wielka Brytania) 4/5
„To zdumiewające, że nie ważne ile fortepianowych ballad napisze Tori, są one zawsze w równym stopniu piękne jak ‚Winter’, czy w tym wypadku ‚Invisible Boy’.”
Hot Press (Irlandia) 3,5
„Pierwszy od pięciu lat prawdziwy album Amos ze wzmożoną siłą penetruje znaną tematyką kobiecej seksualności i religii. Muzyka waha się od brytyjskiej folkowej sielanki (‚Wedding Day’) do zadymionych bluesowych trzasków (‚Trouble’s Lament’).”
Trebuchet Magazine (Wielka Brytania)
„To bardzo dobry album, różnorodny i pełen niesłychanej precyzji, wypolerowany wręcz, co może przestraszyć, kiedy spojrzy się na to w kontekście całej twórczości artystki. Amos śpiewa bezkompromisowo, co przyczynia się to zachwycającego rezultatu.”

5 thoughts on “Premiera tuż, już…

  1. „Zapewne wzbudzi zachwyt starych fanów, ale nowych raczej nie przekona.”

    Bzdura. Wystarczy przyjść na M&G żeby zobaczyć ze ponad połowa fanów to osoby młode. Ja sam mam 20 lat i to AATS mnie przyciągnęło. Znajomy który nie jest jakimś wielkim fanem Tori stwierdził ,że America to jedna z jej najlepszych piosenek i UG jest tak dobre ,że kiedyś pewnie wybierze się na koncert a płytę kupi na pewno. Przypuszczam ,że takich osób jest masa. Teraz tylko wydać teledysk, premiera albumu i czekać aż nowi fani zaczną się pojawiać ;)

    PS. Forest of Glass powinno byc na płycie. O niebo lepsze niz Maids of Elfen Mere.

  2. AATS to najlpesza płyta po Scarlet`s walk ale do From The choirgirl hotel i tak daleko a najnowsza już mi się podoba ale ciut mniej od AATS chociaż kto wie :) I tak mój no1 to FTCH :)

  3. Mnie osobiście z nowej płyty bardzo spodoba się utwór Promise. Wokal Tash tutaj jest już dużo bardziej „dojrzalszy” niż w poprzednich piosenkach, w których śpiewała razem z Tori, już tak nie „razi”, i się słucha tego bardzo przyjemnie. Oczywiście tytułowy utwór również bardzo mi się podoba. Zaciekawił mnie również od razu 16 shades of blue, Giants rolling pin trochę mi przypomina Programmable Soda, Trouble Laments znamy oczywiście już dość dobrze. Reszta utworów jeszcze nie wywołała u mnie jakichś szczególnych odczuć ale album w całości przesłuchałem dopiero raz :)

    Co do cytatu w wypowiedzi Piotra to nie wiem czy płyta jest w stanie przyciągnąć nowych fanów, ale z tego co widzę w moich statystykach na last.fm to częściej słucham nowszych albumów niż starszych (lecz to pewnie wynika z tego że słucham raczej piosenek niż całych albumów), a Tori słucham stosunkowo od niedawna bo dopiero jakieś 5 lat. Myślę, że dobra muzyka zawsze znajdzie swoje grono odbiorców, no matter what.

  4. Moim zdaniem, każda nowa płyta o której się mówi przyciąga nowych słuchaczy, być może fanów. To najlepszy sposób by zainteresowali się przeszłymi nagraniami i wtedy…te nowe kawałki przegrywają w cuglach…Tak jest wśród artystów już klasycznych jak właśnie Tori Amos, którzy publikują od wielu lat. Cokolwiek by teraz nie nagrali nie da się przebić sławnej przeszłości. Takie utwory jak Cornflake Girl, Caught A Lite Sneeze, Precious Things, Hey Jupiter, Winter, Crucify pisze się raz w życiu. Cieszmy sie nowościami ale podchodźmy ostrożniej do zachwytów typu najlepsza płyta od…Najlepsza ballada od czasów….bo już przez te stwierdzenia widać, że wiemy iż od TAMTYCH czasów nie można nic lepszego nagrać. Naturalny proces. Starocie mamy osłuchane i dlatego niektóre nowości zdają się tak atrakcyjne. Na początku. Najlepszy eksperyment to zawsze po wysłuchaniu najnowszej płyty danego artysty zaraz po niej sięgnąć i przesłuchać jego starszy klasyczny album. I można jeszcze pisać dłuższy elaborat ale po co gdy wszyscy jesteśmy już po Beatlesach i nawet Paul McCartney już nic lepszego w życiu nie napisze…

  5. Właściwie niewiele mam do dodania do moich kilku zdań umieszczonych we wpisie. To powinno być święto dla fanów Tori. Jeśli ktoś z młodszych słuchaczy odkryje ją dla siebie przy okazji tego albumu, to umrze na zawał penetrując wczesniejszą dyskografię :)

Odpowiedz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s