O utworze „16 Shades of Blue”

„Przez strasznie długi czas nie rozumiałam Cézanne’a i wciąż nie wiem, czy go dobrze rozumiem. Czasami kiedy ludzie rozmawiają o sztuce, fascynują mnie, choć w większości nie mam pojęcia, o co im chodzi. Jeśli czegoś nie usłyszę, nie ma to dla mnie sensu. Kiedy tak ich słucham, dostrzegam rytm i kontrapunkty, a kiedy patrzę na coś, mam wrażenie, że rozumiem jedynie emocje, które artysta chciał wywołać. Są one jednak często inne niż znawców sztuki. Ktoś ostatnio zapytał mnie, czy mam zamiar zostać malarką. Dobry żart. Chcę to wyraźnie podkreślić – nie mam złudzeń, nie potrafię malować. Jednak jako artystka operująca na dźwiękach, odwołuję się do artystów wizualnych, by nie wpaść w pułapkę struktur. Kiedy słucham innych muzyków, jestem ostrożna i świadoma, że mogą mnie inspirować, ale nie mogę ukraść ich struktury. Dlatego czasem potrzebuję pielgrzymki do innych środków, na wystawy za granicą, czy do książek, które zbieram podczas podróży. Utwór ’16 Shades of Blue’ pojawił się, gdy borykałam się z wizją 50. urodzin. Kilka spraw musiało się poukładać. Zrozumiałam to po zobaczeniu obrazu „Czarny zegar” Cézanne’a i dowiedzeniu się więcej na temat jego prac od różnych pisarzy, od Hemingwaya do Rilkego. Rilke pisał, że Cézanne używał szesnastu odcieni błękitu. Spojrzałam zatem raz jeszcze na obraz i zrozumiałam, że nie muszę prowadzić walki ze swoim wiekiem; tak zaciętej walki, że nawet nastolatkowie i dwudziesto- czy nawet trzydziestolatkowie mówili mi, że mam dać spokój, że kobieta w średnim wieku nie ma prawa wyłączności na problemy związane z wiekiem. Wszystkie te doświadczenia sprawiły, że zamiast pracować w czasie świąt nad piosenką ‚Weatherman’, w 48 godzin napisałam ’16 Shades of Blue’, ot tak. Oczywiście musiało minąć wiele lat kupowania książek o Cézannie i frustrowania mnóstwa ludzi dokoła.”

Reklamy

O utworze „Weatherman”

„Mark i Tash przyzwyczaili się do słuchania, jak gram tę piosenkę wczesnym zimowym rankiem, o 4:45 na Florydzie. Zanim wejdzie słońce, może być nieco chłodno, szczególnie przed Bożym Narodzeniem. A oni budzili się słysząc to. Grywałam godzinami, jednak zrozumienie tej historii zabrało mi znacznie więcej czasu. Nie mogłam dojść do tego, że bohaterka nie żyje, a on nie może się z tym pogodzić, nie chce się pogodzić, nie jest na to gotowy. Nie było i nie ma rozwiązania dla niego. Nie ma innej kobiety. Musiałam pojąć, jak przekazać tę historię – czułam się nieustannie przynaglana, żeby dostrzec, że przyroda jest kluczem tej opowieści – że ona przywróciła jego żonę do życia, malując ją.”

Amsterdam, Holandia (29.05.2014)

imageWczoraj w Amsterdamie, Tori zagrała kilka niespodzianek m.in. „Mountain”, „Little Amsterdam”, czy cover utworu „Frozen” Madonny! Teraz dzień przerwy i koncert w Zurychu.

Debiuty: „Blood Roses”, „Mountain”, „Little Amsterdam”

Covery: „Frozen” [Madonna], „Vincent” [Don McLean]

Czytaj dalej

Meet the Musician z Tori

20 maja w Berlinie Tori udzieliła wywiadu Johnny’emu Haeuslerowi w ramach serii Meet the Musician. Odpowiedziała też na pytania publiczności. Rozmowa dotyczyła nowego albumu, szczególnie inspiracji jego powstania: „okresu klasycznego”, musicalu The Light Princess i 50. urodzin i córki Tash, a także dyskryminowania kobiet w branży muzycznej.

O utworze „Wedding Day”

„To refleksja nad magicznymi chwilami tej pary. Chcieliśmy się upewnić, że aranżacje wyrażą zarówno ich wspomnienia, jak i teraźniejszość. A w teraźniejszości stoi między nimi pewna kobieta, która zwie się Ciszą. Ona jest syreną pomiędzy nimi. Najwięcej frajdy mieliśmy przy opowiadaniu tej historii, a potem przechodzeniu do dnia ich ślubu sprzed lat. Było dużo improwizacji i skakania od Rhodesa do keyboardu, melotronu i znów do fortepianu, a także od elektroniki do akustyki. Potrzebowaliśmy też innego rodzaju perkusji, aby uczcić ten dzień nieco mniej chrześcijańsko. Chcieliśmy pójść dalej, do starożytnych, przedreligijnych ceremonii ślubnych. Tak właśnie powstawała ta piosenka.”

Bruksela, Belgia (28.05.2014)

Na wczorajszym koncercie w Brukseli Tori znów nie szczędziła debiutów. Publiczność usłyszeć mogła, m.in. „Marys of the Sea”, „Not the Red Baron”, czy rzadkie „Home on the Range” i „Take Me with You”. Poza tym Tori wyknoała swoją wersję utworu Eltona Johna „Sorry Seems to Be the Hardest Word”. Już dziś ostatni niderlandzki koncert – w Amsterdamie.

Debiuty: „Maybe California”, „Marys of the Sea”, „Not the Red Baron”, „Home on the Range”, „Take Me with You”

Covery: „Sorry Seems to Be the Hardest Word” [Elton John], „Famous Blue Raincoat” [Leonard Cohen]

Czytaj dalej