Okołosinglowo

AKTUALIZACJA: I jeszcze jedno nowe zachwycające zdjęcie!

Nie milkną echa wczorajszej premiery singla z nowego albumu Tori Unrepentant Geraldines – „Trouble’s Lament”. Poniżej kilka informacji z notki prasowej, a pod Czytaj dalej – opinie na temat piosenki z prasy muzycznej (które są całkiem przychylne!) Zapraszamy także do zapoznania się z tekstem utworu.

O albumie: „Popowo-rockowy w swej treści i nastroju; Amos raz jeszcze ukierunkowuje się na pisanie zręcznie pobudzającego wyobraźnię i błyskotliwie melodyjnego kameralnego popu”.
O singlu: „Przedziwna, południowa bluesowa piosenka, w której niezrównany głos Amos wyczarowuje obrazy ‚płomieni z języka szatana, które liżą pięty’. ‚Jako że urodziłam się w Karolinie Północnej, Południe USA podąża za mną, gdziekolwiek przebywam – mówi Amos – Nie potrafię pozbyć się go z mojego DNA. Nie wiem, czy to sprawa genów, ale ze przodkowie mojej matki wywodzą się narodu wschodnich Czirokezów. Mam to więc we krwi. To tak jakbyś słuchał ziemi przemawiającej do ciebie. I gdziekolwiek jestem, słyszę wołanie Południa. Lubię myśleć o trosce jako o młodej kobiecie… Widzę ją często podczas podróży. Być może znałam ją wiele lat temu, jako dwudziestokilkulatka’.”

Rolling Stone: „Zapadający w pamięć utwór z mrocznym tekstem (…) Amos skupia się na księciu ciemności, prezentując swoją skalę głosu oraz osobliwy fortepian, przytłumioną perkusję i gitarę akustyczną”.
Spin: „Folkująca gitara i perkusja spotykają mącące spokój klawisze i wokalny ukłon w stronę Kate Bush”. (PS Daliby już spokój z tą biedną Kate Bush)
Consequence of Sound: „Staromodny kawałek z pogranicza Americany i folku naznaczony trzepoczącym fortepianem, gitarami z domieszką country, i wokalem Amos nie z tego świata. Nie dajmy się jednak zwieść prostocie i urokowi, bo w utworze Amos „uosabia Troskę jako kobietę”, która opuściła swego kochanka szatana w poszukiwaniu nowego miejsca, by złożyć głowę. Jeśli to nie jest kwintesencja country, to nie wiem, co to może być”.
Stereogum: „Tego dokładnie chcemy od Tori: cichy acz wyrazisty fortepian i proste figury gitarowe; cukrowy dźwięk zwracający nas ku czemuś nieco bardziej kwaśnemu. Tekst mówi o tym, jak troski potrafią odnaleźć się w nowych miejscach”.
Glide: „Utwór otwiera uwydatniona akustyczna gitara i dopiero po pół minuty słyszymy fortepian. Choć zdaje się to nie współgrać z dźwiękami typowymi dla Amos, z fortepianem i wokalem na czele, piosenka rozwija się w rytmiczną, melodyjną Americanę, która pasowałaby jak ulał na albumie Scarlet’s Walk z 2002 roku. Wokale Amos brzmią świeżo, zmysłowo i zachęcająco. Porywa się na wysokie nuty z łatwością, przywodząc na myśl swoje wcześniejsze dokonania”.

8 thoughts on “Okołosinglowo

  1. No i sukces ! :) Utwór doskonale odtwarza klimat południowej Ameryki, oby tylko teledysk nie był – western – wizualizacją ;)

    Proszę niech ktoś mi wytłumaczy to porównywanie Kate z Tori ? Uwielbiam obie i nie widzę najmniejszego podobieństwa !

  2. Chyba każda dzisiejsza pieśniarka-kompozytorka jest skazana na porównania do Kate Bush. To stało się tak wyświechtanym zwrotem, że nie zwracam już uwagi.
    Moje spostrzeżenie: odeszła przestraszona dziewczynka z zdławionym głosikiem, wróciła moja Tori. Witamy z powrotem :)

  3. No to dla odmiany, troche „pudelka”… Wszyscy tak zachwycają się tymi zdjęciami promocyjnymi, a ja pozwolę sobie zgłosić „votum separatum”. Tori, w rzeczy samej, wygląda na nich świetnie – tak świetnie i młodo, że aż kompletnie nie pasuje to do Jej wieku. Z jakiegoś powodu, martwi mnie to.

    Cytując za Kaczmarskim „Nie wiem sam, co mi się marzy, jaka z gwiazd nade mną świeci” – może w moim „wyimaginowanym” obrazie Tori sprzed 10 lat wyobrażałem sobie, że będzie „starzeć” się naturalnie, pięknie, a Jej super-silna osobowość sprawi, że kompletnie nie będzie przejmować się – a nawet więcej, co tam przejmować, *odbierać* zmian wizualnych jako coś negatywnego? Są artyści – i nie tylko oni – którzy, mimo naturalnych zmian wizualnych, kompletnie nie starzeją się w środku, a najwyżej dojrzewają jeszcze bardziej (trochę jak Tolkienowskie elfy ;) ) – a co za tym idzie, wnętrze jakoś „promieniuje” i mimo zmian wyglądu z wiekiem, nie tracą nic z charyzmy, a nawet, z bycia „sexy”.

    Jasne, zdaje sobie sprawę, że wtedy to był mój wewnętrzny obraz Tori za x lat – niekoniecznie zgodny z tym, co widzi/czuje Ona i szanuję Jej prawo do decydowania, z czym czuje się najlepiej. Wara mi od tego, stąd ambiwalencja, z którą ten temat poruszam. W zasadzie, nie powinno mnie to interesować…

    Niemniej, za każdym razem gdy widzę Tori zrobioną na późną „trzydziestkę”, czuję lekkie ukłucie. Tematu botoksów nawet nie poruszam, bo i tak czuje się, jakbym obgadywał Przyjaciela. Eh…

    • Też przez pewien moment miałem obraz takiej Tori w swojej głowie. Pasowało mi to do całej tej prezentacji jej jako artystki, do ideologi jaką prezentuje. Później uświadomiłem sobie ,że nie mogę nikomu narzucać (czegoś tak naturalnego i osobistego) jak powinien wyglądać. Nie mogę narzucać tez sobie samemu. I to właśnie w tej „trochę zrobionej” Tori wydaje mi się ona teraz dziesięciokrotnie szczersza i prawdziwa… I do mnie to trafia :) Nie ma już tej dziewczyny w śmiesznych jeansach i dziwnych sweterkach … Mamy dojrzałą, dbającą o siebie kobietę która (jak chyba wszystkie panie) chce wyglądać trochę lepiej :) Zresztą trzeba też zauważyć ,że między zdjęciami promo AATS a tymi prezentowanymi teraz jest olbrzymia różnica. Wystarczy porównać okładkę NOF a UG. Myślę ,że Tori przystopowała z botoxem czy liftingami… wygląda o wiele naturalniej.

      Nie miałem okazji zobaczyć się z Tori na Gold Dust Tour ale pamiętam ją z Night Of Hunters… Nie powiedziałbym ,że to kobieta dobijająca (wtedy) do pięćdziesiątki. Dałbym jej właśnie dojrzałą, późną trzydziestkę ;)

      Ps. Najnowsze zdjęcie !!! Swietne ! Po tym strasznym zdjęciu singlowym to zdjęcie robi wrażenie :)

  4. Dokładnie, spostrzeżenie „nie mogę przecież narzucać swojej wizji czegoś tak osobistego” (nawet, jeżeli to „narzucanie” polegałoby jedynie na marudzeniu pod nosem ;) ) to wypisz-wymaluj wniosek, do którego i ja doszedłem.

    Swoją drogą, dokładnie to samo dzieje się często z samą twórczością – znając i kochając poprzednie płyty artystki (czy artysty), nie raz wyobrażamy sobie – nawet podświadomie, bez konkretnych dźwięków – jak będą wyglądać następne, a przynajmniej, jaki będą mieć klimat. A artysta, „skubany”, robi coś zupełnie innego. Czasami, dysonans pomiędzy wyobrażeniami a faktyczną, przyszłą twórczością, jest tak duży, że oddalamy się od niegdyś ulubionego twórcy – nawet, jeżeli kolejna płyta jest po prostu inna, nie koniecznie świadcząca o obiektywnym „spadku formy”.

    W sumie, może w tym nic złego – nie raz rozwijamy się w różnych kierunkach, a nasze (uwaga, tryb pompatyczny ON) życiowe drogi przecinają się jedynie przez jakiś czas, podążając następnie w innych kierunkach – i tak po prostu jest, cieszmy się z tego co nas wzbogaciło, zamiast próbować na siłę „zakrzywić” swoją linię, albo złościć się na „drugą stronę”, że nie robi tego samego. Zresztą, chyba nie tylko relacji artysta-odbiorca to dotyczy (odczucie analogii do związków „romantycznych”, anyone?…* ).

    W tym wypadku, dodam jednak pewnie „haczyk” – na koncerty Tori poszedłbym nawet, gdyby z jakiegoś powodu (tfu tfu) straciła głos, zdolność gry na fortepianie etc, a cały koncert polegałbym na „mruczando” i porozumiewaniu z publiką na migi. Płytę też bym kupił, nawet, gdyby sto poprzednich kompletnie nie przypadło mi, muzycznie, do gustu. Na spotkanie z Tori wybieram się zawsze 0 autentycznie – jak na spotkanie z Przyjacielem – czy to w tej milszej wersji bezpośredniej (koncert), czy płytowej. A Przyjaciół nie opuszcza się, nawet jeżeli wiedzie im się akurat gorzej (Prawda?… *ruchem ręki odpędza wspomnienia zdarzeń, które zdają się przeczyć powyższej tezie*).

    Co by zakończyć nieco mniej refleksyjnie, a może i bardziej optymistycznie – mam nadzieję, że płyta będzie tak dobra, że nikt nie będzie musiał myśleć o powyższym. W każdym razie, trzymam za to kciuki.

    /Estel

    *Dygresja: Właśnie uświadomiłem sobie, że – jeżeli dobrze pamiętam – coś podobnego o rozwijaniu się w różnych kierunkach, powiedziała kiedyś Annie Lenox, w jednym z wywiadów z Piotrem Kaczkowskim, właśnie w kontekście związków „romantycznych”)

    • „Na spotkanie z Tori wybieram się zawsze 0 autentycznie – jak na spotkanie z Przyjacielem – czy to w tej milszej wersji bezpośredniej (koncert), czy płytowej.”

      Absolutnie moje odczucia Estel! Jest jeszcze kilku takich artystów, z którymi zżyłem się w podobnym stopniu, ale Tori wśród nich zdecydowanie króluje. Na pewno nie słucham jej tyle, co kiedyś, ale i tak (poprzez „lata pracy”) będzie ze mną zawsze.

      Co do zdjęć, to jak dla mnie tchną świeżością, czego brakowało mi chybaż od czasów Scarlet… Apogeum Tori-figury woskowej to zdecydowanie AATS/MG. Być może Tori przeżywa teraz drugą młodość, co uwidacznia się w sesjach (oby!).

      • Moim zdaniem, to tylko wina zdjęć, taki świat, że ludzie zapomnieli o wartości naturalnej fotografii. Pod tym względem martwi mnie gust Tori, bo Ona je przecież akceptuje, więc chce tak wyglądać….A tak w ogóle to mnie już nie obchodzą żadne zdjęcia Tori. Tak łatwiej…Słucham tego singla i cieszy mnie tematyka w nim zawarta. Może jeszcze jakiś blues się znajdzie….Kto wie!

  5. Kaczkowski puścił dziś singiel Tori w minimaxie – po serwisie o 00:00, korzystając z uprzejmości Grażyny Dobroń (której to był już czas antenowy, Minimax kończy się o północy). Ponoć grać wolno dopiero od dzisiaj, ale od dowolnej godziny ;) Kaczko dodał, że to, być może, pierwsze na świecie odtworzenie singla w stacji radiowej.

    Nie chciałem psuć Mu humoru, nie napisałem więc maila z informacją, od kiedy znamy utwór krąży w sieci… :D Zresztą, „w radiu utwory brzmią inaczej”.

    /Estel

Odpowiedz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s