Our New Year…

Kochani!
Wszelkiej pomyślności w 2014 roku. Radości z Zatwardziałych Geraldyn, Lekkich Księżniczek i, co najważniejsze, czerwcowego koncertu w Kongresowej.

A niebawem kolejna rocznica się szykuje…

6 thoughts on “Our New Year…

  1. Grrrr, ładnie się dla radia rok zaczyna. Piotr Kaczkowski właśnie poinformował, że pierwszy raz od kilkudziesięciu lat, nie mówi do nas jako pracownik Trójki – Polskie Radio zdecydowało się nie przedłużać mu etatu. Od 1 stycznia, jest jedynie współpracownikiem Trójki.

    Chociaż to informacja jedynie pośrednio związana z Tori – z racji roli, jaką Piotr Kaczkowski odegrał w narodzeniu się przyjaźni Tori z Polską (dla mniej obeznanych – czytaj, to dzięki Piotrowi Kaczkowskiemu Tori w ogóle zaczęła koncertować w Polsce) – uznałem jednak, że warto dać znać o tym „chwalebnym” wydarzeniu innym fanom Tori.

    I jak to ufać całej Jethonowej?… Nigdy baby nie lubiłem. Jak się zbierało kasę na Trójkę, to można było ściągnąć Kaczkowskiego z chorobowego, by nagrał reklamówkę zbiórki z „dzień dobry, domku”. A potem z kopa z tego „domku”, my już Pana nie potrzebujemy… Grrr.

    /Estel

    • Cholera aż mnie zmroziło…Info jak najbardziej w temat bo chyba większość z nas słucha Trójki. Cóż trzeba się oswoić z tym, że w Polsce nie ma zasad. Takich wyższych zasad, bo te prymitywne zw. z pieniędzmi królują.

  2. Ok, należy się pewne sprostowanie. Wprawdzie, wszystkie informacje są prawdziwe (tzn, Piotr Kaczkowski, wbrew swojej woli, stracił etat i stał się „współpracownikiem”), sytuacja nie jest tak jednoznaczna, jak się może z pozoru wydawać.

    Najpierw kontekst – jak się to ma do P. Kaczkowskiego, wyjaśnię w dalszej części.
    Otóż, mimo, iż Polskie radio wygenerowało 27 MLN zysku, Krajowa Rada Tego i Owego… Znaczy się, Radiofonii i Telewizji, dzieląc pieniądze na nadchodzący rok, po raz kolejny zmniejszyła fragment „tortu” otrzymywanego przez radio, a zwiększyła dotację dla telewizji. Jak widać, mimo, iż to telewizja generuje straty, polityce wciąż uznają telewizję za ważniejszą – pewnie dlatego, że mogą tam pokazywać swoje parszywe mor… No, khm, wróćmy do tematu.

    Trójka, chociaż pośród rozgłośni polskiego radia pozostaje liderem *zarówno* pod względem słuchalności, jak i rynku reklam, nie czerpie bezpośrednich „zysków” z pieniędzy, jakie generuje dla całość Polskiego Radia – pieniądze rozdziela zarząd. Ten zaś, w swej nieskończonej łaskawości, od wielu lat traktuje Trójkę na zasadzie „A, wy to sobie jakoś zawsze poradzicie”, ignorując fakt, że to program Trzeci zarabia na „innych” (patrz sprawozdanie finansowe Polskiego Radia za rok 2012 oraz nadchodzące za 2013). W efekcie, zamiast wzmacniać swoje zaplecze i kadrę, jedynym pożytkiem, jaki Trójka ma z dochodu który generuje, jest, ekhm, „wdzięczność” zarządu (czytaj, zwiększona możliwość nacisku, gdy zarząd ma głupie pomysłu, co zdarza się zazwyczaj za każdym razem, gdy zarząd ma *w ogóle* jakiś pomysł).

    Jednocześnie, Trójka zatrudnia (i wprowadza na „rynek” radiowy) największą ilość młodych dziennikarzy. Oczywiście, przy tak „przyciętym” budżecie, etat jest na wagę złota – ba, chodzą słuchy, że każdy etat dzieli się na 4, 8, lub 16 (!!!) części, by zapewnić ludziom chociaż ubezpieczenie zdrowotne. Kto się nie załapie, zostaje współpracownikiem, bez składek emerytalnych i zdrowotnych. Dla młodych ludzi, są to często warunki zaporowe, powodujące odpływ na „bardziej zielone pastwiska”, albo – w wypadku pasjonatów – wielkie problemy ze związaniem końca z końcem.

    Jak to się ma do Piotra K.? Otóż, znając powyższy kontekst, o wiele łatwiej zrozumieć, dlaczego, co kilka lat, pracownicy którzy *wypracowali już sobie prawo do emerytury* (w przypadku Pana Piotra, wypracowanie nastąpiło grube lata temu), zostają „przeniesieni” w stan emerytalny, jednocześnie, zostając na antenie w formie nie zmienionej, jako współpracownicy. Taka osoba nie traci *nic* – dostaje emeryturę od ZUS’u + wynagrodzenie za współpracę, natomiast zwalnia się drogocenny etat, który można podzielić na czterech lub ośmiu młodych dziennikarzy.

    Mówiąc krótko, następuje zmiana czysto formalna, omijająca narzucone przez Zarząd limity etatów i polegająca na najlepszym wykorzystaniu *bardzo* ubogich zasobów. Niestety, z informacji które do mnie dotarły (ze strony kogoś będącego kiedyś w Trójce na stażu, obecnie poza redakcją), Pan Piotr podchodzi do takich spraw bardzo emocjonalnie i argumenty nie specjalnie do niego trafiają. Ponoć ta sprawa wracała już od wielu lat i dopiero teraz, mimo oporów Pana Piotra, zdecydowano się wdrożyć to „na siłę”.

    Oczywiście, nie umniejsza to w moich oczach postaci Piotra Kaczkowskiego – ba, rozumiem nawet, że dla osoby z jego pokolenia, „etat” – posiadany od …dziestu lat, może mieć bardzo duże znaczenie sentymentalne. Jednak, po wgryzieniu się w szczegóły, nie dziwię się dyrekcji Trójki – Pana Piotra rozumiem, ale w tej sprawie nie popieram. Uważam, że odrobina solidarności z młodszymi kolegami (w sytuacji w której, jak pisałem, PK nie traci *nic* – zmiana czysto papierkowa) nie obraża Pana Piotra i zwyczajnie zareagował zbyt ambicjonalnie.

    Oczywiście, należy wziąć poprawkę, iż moje źródła mogą nie być całkiem precyzyjne/pan Piotr mógłby mieć inne argumenty wyjaśniające, czemu tak go to „ubodło”. Niemniej, przez lata trochę się słyszało o przesadnej „drażliwości” naszego ulubionego maga eteru, więc układa mi się to w logiczną całość.

    Mówiąc krótko, sam się na początku wkurzyłem, ale po głębszej analizie – burza w szklance wody.

    /Estel

    • Właściwie to się nie dowiemy nigdy jak tam sprawa na miejscu wygląda bo to tylko oni między sobą wiedzą mimo wszystko uważam, że zmiany nazwijmy to organizacyjno-kadrowe mające wpływ emocjonalny nie powinny dotykać kogoś takiego jak Piotr Kaczkowski zarówno w sensie jego osobistych odczuć tzn powinien to znieść godnie, jak i w sensie czysto proceduralnym bo jest dla Polskiego radia fenomenem. To nie powinien też być jakiś król ale trzeba zrozumieć, że dla takich ludzi taka niby formalna zmiana znaczy bardzo wiele i to po tylu latach. Pamiętam jak było mi ciężko zdać kiedyś legitymację studencką a co dopiero po pół wieku pasjonującej pracy w jednym miejscu stracić miano pracownika….idzie się pewnie powiesić…Tym bardziej, że z tego co słychać on dowiedział się o tym najpierw mailowo….Tak więc gdybym ja był na miejscu dyrektora to raczej taki ruch wykonałbym wobec mniej znaczącego dziennikarza ale nie jestem, nie znam realiów jakie tam panują. Pomyśleć i podyskutować nie zaszkodzi…Mi się ta zmiana formalna wydaje jednak bardzo ważna.

Odpowiedz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s