„Under the Pink” ponownie na winylu!

pinkPo prawie 20 latach drugi album Tori Amos – Under the Pink – ukaże się znów na winylu (180g), dzięki wytwórni Music on Vinyl. Na audiofilskiej stronie musicdirect możemy dowiedzieć się, że premiera będzie miała miejsce 8 lipca. Cena płyty to $29.99 (po podaniu kodu „USA10” otrzymamy 10% zniżki).
Przypominamy, że w 1994 roku Under the Pink ukazała się na tym nośniku w USA (nakładem Atlantic), w dwu wersjach: czarnej (rzadszej) i różowej; obie o numerze katalogowym 82567-1. Istnieje również europejska czarna edycja (7567-82567-1).

10 thoughts on “„Under the Pink” ponownie na winylu!

  1. Super, bo jeszcze bardziej wzrośnie wartość tych pierwszych wydań. Mam na czarnym z USA i tą nową też kupie. Marzę o wydaniu Scarlet na winylu….

  2. Istnieje jeszcze bardzo rzadka (unikatowa) dwu-płytowa edycja na tzw. „Crystal clear” winylu.(przezroczysta). Chyba, że pomieszałem z Boys for Pele – tak czy inaczej, gdy ostatnio byłem zainteresowany egzemplarzem na aukcji, cena doszła do poziomu najtańszych nowych samochodów (albo lepszego, używanego).

    /Estel

    • Ps.

      Ze Scarlet kilka singli było wydane na winylu – nie mówiąc o remixach. Jeden (singiel, nie remix), chyba nawet „gdzieś” mam „zakeszowany”.

      • Mnie coś do remixów na winylu nie ciągnie tak jak do pełnych albumowych wydań. Ostatnio był „God” na winylu na allegro i odpuściłem po zastanowieniu czy naprawdę to chcę.

    • Przezroczysty winyl to raczej Boys for Pele – ale nie jest w cale taki wybitnie drogi. Chyba że mówimy o czymś innym ;) wydaje mi się, że póki co najdroższym winylem Tori jest Choirgirl. Ja wciąż poluję… Ze Scarlet mam piękny winyl „Don’t Make Me Come to Vegas”.

      • A ja od kilku dni mam japońskie wydanie „From The Choirgirl” i muszę przyznać, że jak nie lubię dźwięku z japońców tak na tym wydaniu większość niuansów zdaje się być lepiej rozlokowana w głośnikach. Brzmi jaśniej ale nie drażni uszu jak japońskie wydania płyt rockowych. Jak ktoś nie ma to polecam zapolować.
        Oczywiście mówię o kompakcie.

    • Jeżeli jakiś winyl jest kolorowy i na aukcji jest opis że to mega rare a jednocześnie nic o nim nie wiemy to wtedy mamy do czynienia z wydaniem bootlegowym czyt. oszustwem.
      Za clear winyl Boys for Pele wszystko pow. 200zł to raczej za dużo ale nie wykluczone, że na ebayu dzieją się różne rzeczy, w końcu to serwis światowy i można naciągnąć więcej osób.
      Natomiast jeśli widziałeś jakieś inne nieznane wyd. Under The Pink to była pewnie taka sama sytuacja jak np. różnobarwne wydanie innych klasycznych płyt na winylu typu białe Black Sabbath, czerwone Led Zeppelin II. Dla mnie takie płyty są nic nie warte. Sprzedawcy naciągają początkujących zbieraczy, których jest jak by nie było coraz więcej. Za turkusową replikę Led Zeppelin I ludzie płacili krocie jakieś 2 lata temu a teraz nikt jej nie chce kupić za 59 zł w kup teraz.
      Dodam, że orginał miałem kiedyś w ręku i ma go facet z Jeleniej Góry. To wciąż najdroższy winyl świata obok „God Save The Queen” Sex Pistols.

  3. Pingback: Winylowy rok… | I know where I am

  4. Hehe, Piotr Kaczkowski by się „delikatnie” nie zgodził, w sprawie braku wartości bootlegów ;) Wiele z nich wydanych w czasie „złotej ery” pirackich wydań (zarówno Cd jak i vinyl), to prawdziwe perełki, zarówno pod kątem oprawy graficznej, jak i – rzadziej ;) zawartości.

    Do dziś pamiętam opowieść Piotra o tym, jak Tori podpisywała jego kolekcje (jej muzyki) bootlegów i zapytała „o to skąd masz, tego nie znam”. W przeciwieństwie do wielu „gwiazd”, Tori ma akurat bardzo zdrowy stosunek do boots&legs.

    Sam bootlegów również nie zbieram (no dobra, poza clear CD z wywiadem, z sylwetką Tori wtopioną w materiał płyty, oraz vinylem, który cały jest w formie sylwetki Tori z naniesionym zdjęciem, tzn. w ogóle nie mja okrągłego kształtu… Oraz, kilkunastoma innymi ;)), bo bym zbankrutował – nie tyle ze względu na cenę jednostkową, ale na ilość cudeniek, które chciało by się mieć.

    Jeżeli kiedyś „Zdobędę” wszystkie oficjalne wydawnictwa (oczywiście, mam na myśli single & co, dyskografię albumową posiadam), to zabiorę się za bootlegi. Swoją drogą, muszę przeliczyć obecny stan „posiadania” – gdy kiedyś zliczyłem fizyczne płytki (wliczając w to pojedyncze płyty z albumów wielopłytowych), wyszło sporo ponad setkę…

  5. Jeśli chodzi o bootlegi to jestem ich zwolennikiem choć z poprzedniego wpisu może to nie wynikać. Chodziło mi o takie wydawnictwa, które produkowane taśmowo w podziemiu mają grać rarytasy wydawnicze. Mam kilka bootlegów Tori na kompaktach i choć wysłuchać to ciężko jestem dumny, że zasilają moją kolekcję.

Odpowiedz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s