10 Years’ Walk, cz. 1 (Tori a Scarlet)

Dokładnie 10 lat temu na polskie półki sklepowe trafił siódmy studyjny album Tori Amos pt. Scarlet’s Walk. W oczach (a raczej uszach) wielu jest to opus magnum artystki, będące kwintesencją jej twórczości. Tak jak w przypadku 20-lecia płyty Little Earthquakes na początku roku, chcemy uczcić ten jubileusz. Rozpoczynamy wypowiedziami Tori na temat płyty pod Czytaj dalej. Przez kolejne tygodnie codziennie zamieszczać będziemy wpis na temat albumu (zwieńczeniem rocznicy będzie 18-dniowa podróż przez USA razem za Scarlet). Jutro zamieścimy teksty Neila Gaimana na temat płyty. Zapraszamy!

„Album nazywa się Scarlet’s Walk i opowiada o podróży kobiety z zachodu na wschód. Oparty jest na prawdziwych ludziach i zdarzeniach. Zaczyna się w Los Angeles, w Dolinie, gdzie moja postać o imieniu Scarlet przybywa, by odwiedzić przyjaciółkę, która jest przebrzmiałą gwiazdą porno… Wtedy Scarlet jest mną. Mamy ten sam rozmiar buta. To wygodne. Jadę więc, by zobaczyć się z przyjaciółką – aktorką porno, która do mnie zadzwoniła. Ma kłopoty. Musi udać się na rozdanie nagród branży porno w Vegas. Wyruszamy zatem w drogę. Problem polega na tym, że ona jedynie wręcza nagrodę, a nie odbiera. Nie wydaje ci się… Poznałam wiele kobiet przez te wszystkie lata. Przybywają do Los Angeles, są tancerkami pełnymi marzeń. Mówią sobie to tylko chwilowe, tylko jeden raz. Ale zanim się orientują, angażują się za bardzo. To niezłe pieniądze. No i lądują w filmach. Mówię o filmach porno.”
Źródło: Wywiad dla Star 98.7, 19.08.2002

„Napisałam sporą część Scarlet’s Walk w trasie. To był dziwny czas na koncertowanie w Ameryce – końcówka września 2001, dwa tygodnie od zawalenia się wież. Te wydarzenia odcisnęły się w mojej podświadomości. Pod koniec trasy, rdzenni Amerykanie złożyli mi wizytę. W jakiś sposób dowiedzieli się, co wtedy tworzyłam – było to dla mnie onieśmielające doświadczenie. Kiedy pojawili się ponownie, udzielili mi grzecznej i pełnej miłości reprymendy, mówiąc: „zdaje nam się, że piszesz o naszej duchowej matce, która jest częścią twojej historii – wiemy, że lud twojej matki to wschodni Czirokezi. Jednak jeśli zamierzasz mówić o naszej duchowej matce, musisz opowiedzieć jej historię”. Boli, kiedy słyszysz takie słowa. Ale to wtedy właśnie przyszła Scarlet. Nigdy wcześniej nie napisałam aż tyle na album podczas trasy.”
Źródło: Keyboard, 12.2003

„Zgadzam się z poglądem, że wszyscy mamy niewidzialną mapę na ciele – już jakiś czas się o tym słyszy. W pewnym momencie życia zaczynasz patrzeć i dostrzegasz, które miejsca współbrzmią z tobą, wciągają cię. Czasem byłeś w danym miejscu tylko raz; albo w ogóle tam nie byłeś, ale twoje ciało fizycznie reaguje na to miejsce. To chciałam osiągnąć albumem Scarlet’s Walk… Wydaje mi się, że piosenki są podobne do linii w kulturze aborygenów. One były moim kluczem, który otwierał różne miejsca. To prawie jak podążanie skrzyżowaniami zagadek i wskazówek, znajdujących się w piosenkach. Ruszyłam do pracy, kiedy obrazy zaczęły się pojawiać. Wróciliśmy do nici, bo w końcu Scarlet jest nicią. Zbadałam etymologię słowa „scarlet”. Zanim zaczęło znaczyć kolor [szkarłat], było nazwą materiału. Tak więc w dawnych czasach, Elizabeth Scarlet byłaby tkaczką  kimś kto pracował z materiałem. Podoba mi się, że Scarlet O’Hara pochodzi z tradycji irlandzkich tkaczy. Ale musimy pamiętać także o „czerwonym sznurze”, który symbolizuje rdzennych Amerykanów i ich duchową drogę.”
Źródło: wywiad Women Who Rock, jesień 2002

Scarlet, moja postać, odwiedza każdy stan podczas swojej podroży. Mija kilka postojów dla ciężarówek i nawet tam spotyka sympatycznych ludzi. Musi przez wiele przejść. Pomysł [na album] przyszedł kiedy byłam w trasie w zeszłym roku, zaraz po zawaleniu się wież. Postanowiłam mimo wszystko wyruszyć w trasę i zaczęłam postrzegać kraj w zupełnie inny sposób. Ziarno zostało zasiane po jedenastym września, kiedy ludzie zaczęli postrzegać Amerykę jako duszę, jako byt. Nieważne, czy jest dla nich matką, kochanką, czy siostrą… Stała się osobą, tak jak dla rdzennych Amerykanów, którzy zawsze uważali ją za żyjącą istotę, której przeszłość sięga czasów długo przed kolonistami. Odwiedzali mnie rdzenni Amerykanie i mówili na przykład: „nadszedł czas, żeby ludzie, którzy zamieszkują tę ziemię i ludzie, którzy ją posiadają zjednoczyli się i postarali się o nią zadbać”. Myślałam sobie wtedy: „niesamowite, dzieją się tu rzeczy na wielu poziomach, których nie rozumiem, ale muszę podróżować i przyjmować nowe informacje”. I tak ta opowieść zaczęła być tkana. Scarlet jest nicią. W dużej mierze ta nić przeplata się ze mną, ale czasem mnie opuszcza, na przykład kiedy moja postać udaje się do Bostonu na lotnisko i wylatuję do Nowego Jorku. W tym samym czasie nić podąża za inną kobietą na pokładzie innego samolotu do Nowego Jorku, który jednak nigdy nie dolatuje na miejsce. Tak więc nić powraca do mnie, a mnie boli, że muszę uczyć się na doświadczeniu tej drugiej kobiety.”
Źródło: KROQ, 19.08.2002

2 thoughts on “10 Years’ Walk, cz. 1 (Tori a Scarlet)

  1. Jestem w siódmym niebie. Uważam tę płytę Tori za Jej odpowiednik „The Wall’. Tori pokazuje tam całą siebie i świat w którym żyje a cała historia jest jednocześnie prosta ale też niesamowicie alegoryczna. Można słuchać z lekka dla zabicia czasu, można się bardziej wgłebić i przeżywać. Brzmi cudownie jako całość i jako pojedyncze utwory wyrwane z kontekstu. Jest ambitna zarazem bardzo radiowa.

Odpowiedz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s