Kolejny promocyjny koncert w USA + nowy wywiad

Oprócz występu w Connecticut, Tori zagra także w Nowym Jorku. Koncert odbędzie się 5 października w Le Poisson Rouge i transmitowany będzie na żywo na stronach NPR o 1:30 w nocy czasu polskiego.

Tori udzieliła także wywiadu Washington Blade. Co powiedziała – pod Czytaj dalej.

– Tori nie podpisała kontraktu płytowego z wyprzedzeniem. Każdy album to nowe możliwości;
– remiksy utworów zmieniają piosenki bardziej niż orkiestracja;
– album Gold Dust był nagrywany etapami – początek 2011/styczeń 2012/lipiec 2012;
– pomiędzy Tori a orkiestrą zaiskrzyło – stąd pomysł nagrań;
– Tori któregoś dnia chciałaby mieć swoje show (z tancerzami w stylu starego Hollywood!) w Caesar’s Palace w Las Vegas;
– Tori uważa, że wydawanie kompilacji The Best Of… to oznaka lenistwa;
– postrzega fanów jako swoich patronów;
– Tori nie ma nic przeciw bootlegom, pod warunkiem, że się ich nie sprzedaje i używa dobrych mikrofonów.

5 thoughts on “Kolejny promocyjny koncert w USA + nowy wywiad

  1. Tori nie ma nic przeciwko bootlegom, ale niestety, ochrona na koncertach, a i owszem. A szkoda, bo pasywność ochrony ułatwiłaby używanie dobrych mikrofonów ;)

    Ale do tego, trzeba by organizować koncerty samemu, a nie za pośrednictwem agencji koncertowych, które mają mentalność microsoftu/apple’a (zakazać na wszelki wypadek, nigdy nie wiadomo, może wyciągniemy z tego jakąś kasę – nawet, jeżeli w 99,99% przypadków nie wyciągają).

    Bardzo bym chciał, żeby artyści nie potępiający bootlegów, byli skłonni do zaznaczania tego w kontraktach koncertowych. W takiej sytuacji, każdy może nagrywać i wychodzą z tego piękne, darmowe, nieoficjalne wydawnictwa, o naprawdę znakomitej jakości. Bez „sformalizowania” takiego przyzwolenia, wychodzą z tego tylko puste słowa, bo za używanie dobrego mikrofonu, fan może wylecieć z koncertu.

    /Estel

    • Sam jestem miłosnikiem bootlegów, ale w moim odczuciu nie da się wyeliminować wydawnictw, za które trzeba zapłacić. Nigdy nie wiadomo jaki los spotka dane nagranie. Spora grupa ludzi jest w stanie zapłacić grubą kasę za ładnie wydany bootleg. Oczywiście płaci się wtedy osobie bądź firmie, która włożyła swój czas i pieniędze na wyprodukowanie czegoś takiego. To jest dziwny i trudny do zrozumienia rynek dla osób nie zorientowanych w temacie. Jako kolekcjoner jestem w stanie zapłacić w granicach przyzwoitości za cenne i ładnie wydane bootlegi właśnie za czyjąś pracę. Nigy nie zapłacę za wydanie, które mogę zrobić sobie sam np. na CD R z wydrukowaną okładką z neta. Nie zapłacę też za pliki mp3 z bootlegiem. Ale jeśli chodzi np o „Blueberry Hill”, „Destroyer” czy „Boston Tea Party” Led Zeppelin wydane w epoce na winylach, gdyby było mnie stać to bym kupił. Tu nie chodzi o prawa autorskie, tylko o przedmioty kolekcjonerskie.

  2. Jasne, ale to były czasy „złotej ery bootlegów”, które skończyły się wraz z popularyzacją internetu. Dzisiaj, najlepsze bootlegowe nagrania Tori znajdziemy na toritrackers – problem sprzedawanych wydawnictw istnieje, ale dotyczy osób mniej zorientowanych i powinien być rozpatrywany w takim samym kontekście, jak piracenie nagrań wydanych oficjalnie.

    Nie wpływa to na fakt, że byłoby miło, gdyby artyści przychylnie nastawieni do *darmowych* bootlegów robili „ciutkę” więcej, by ograniczyć utrudnianie życia „nagrywaczom” koncertowym.

    /Estel

    • Tak, myślę, że niejeden tzw. „Trader” chciałby przejść do historii jak słynny Mike Millard. Większość jego nagrań z np. LA Forum w Inglewood(Zeppelini, Floydzi, Stonsi) słucha się lepiej niż nagrań z konsolety z tych samych koncertów. Uwiecznił wiele historycznych momentów. Za to też artyści powinni być wdzięczni „traderom”.
      Czytałem, że sam Robert Plant kiedyś kupił zeppelinowy bootleg i to w sklepie.
      Wiem, że jedna z osób poprosiła Brendana Perry’ego o możliwość podłączenia się do konsolety w trakcie jego koncertu we Wrocławiu i zgodził się. Może zwyczajnie trzeba z artystami częściej o tym rozmawiać. Ci co szanują swych fanów, jak właśnie Tori Amos, myślę że są otwarci na propozycje…
      Rynek muzyczny nieustannie się zmienia ale chęć posiadania koncertu na którym się było chyba się nie zmieni.

  3. Marzę o sytuacji, w której będę mógł podłączyć mój (dedykowany do nagrań Tori w wysokiej jakości) sprzęt do mixera na koncercie Tori, wcisnąc „rekord” i cieszyć się koncertem.

    Niestety, jak dotychczas, wszystkie sprawy związane z nagrywaniem wiązały się z wyborem – cieszyć się koncertem, czy męczyć z nagrywaniem, gdzie to drugie miało, na dodatek, niepewne efekty. Coraz częściej (w zasadzie, wszystkie ostatnie występy) decydowałem się na „chrzanienie” nagrywania i radość z koncertu.

    Pół biedy z dźwiękiem – to można, jako tako, nagrać „spod kurtki” (chociaż oczywiście, mixer to jest to!). Ale nagrywanie video, to prawdziwa męczarnia. Szkoda, że kongresowa nie ma stałego systemu kamer cyfrowych do nagrywania występów – łatwiej byłoby się włamać do takiego systemu (serio!), niż nagrywać z balkonu. Zresztą, kto chcę iść na balkon, gdy jest szansa oglądania koncertu z pierwszego („najpierwszego” – dostawnego) rzędu?

    /Estel

Odpowiedz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s