Tori o swoim pierwszym płatnym koncercie

Tori opowiedziała dziennikowi „The Guardian” o swoim pierwszym występie, za który dostała wynagrodzenie.

Kiedy miałam 11 lat, zostałam wyrzucona z Peabody Conservatory w Baltimore, tracąc stypendium. Przestałam się sprawdzać. Nie podobało mi się, że nie uczyli nas o współczesnych kompozytorach. Mówiono nam, że o Beatlesach nikt nie będzie pamiętał za 30 lat. To było w 1974, miałam 11 lat, ale jak widać to ja miałam rację! Mój ojciec – pastor – był zrozpaczony. Marzył o tym, że zostanę pianistką i zainteresuję się muzyką religijną. Spojrzałam na niego i powiedziałam: „Tato, to muzyka mnie nie rusza”. Odpowiedział: „W takim razie, jeśli chcesz wejść w ten świat, potrzebujesz pracy”.

W wieku 13 lat byłam gotowa. Wypracowałam repertuar kilkuset piosenek – takich, które wtedy leciały w radio. Przez nie wpadłam w kłopoty. Zamiast grać Brahmsa, grywałam inne rzeczy. Wystroiłam się, założyłam szpilki siostry. Ojciec miał koloratkę. Pojechaliśmy do Georgetown, do gejowskiego baru „Mr Henry’s”. Ojciec musiał być przyzwoitką. Siedział w kącie, sącząc bezalkoholowego drinka. Grałam tam za napiwki do 15 roku życia. Ludzie tam byli bardzo pozytywnie nastawieni. Zamawiali wiele numerów z musicali, przez co musiałam się bardzo pilnie przygotowywać. Nauczyli mi także jak nie wyglądać jak biały żebrak. Mówili: „Nie da się zmienić z chórzystki kościelnej w lafiryndę”.

Niektórzy z parafian ojca mieli mu to później za złe. Ale kiedy go krytykowali, ojciec mówił: „Nie ma bezpieczniejszego miejsca dla trzynastolatki niż gejowski bar”.

Odpowiedz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s